2013-02-06 - Ala

Dziś, po ciężkiej chorobie, zmarła Ala Kobiela (Dmytrów), nasza szkolna koleżanka.
Była lekarką, mieszkała w Wiśle. Ciepła, śliczna, dobra.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest rok 1969. W tej samej Wiśle, na zimowisku tańczę z Alą przy muzyce Zeppelinów.
Spod ściany patrzy na nas Profesor Kaczorowska. Taki obraz. 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Taki zostanie. Żegnaj Alu.

http://www.youtube.com/watch?v=dmKeIlJq4gM

Tam jest dama, która jest pewna, że wszystko co się świeci jest złotem 
I ona kupuje sobie schody do nieba. 
Kiedy się tam dostanie, to wie, że choćby wszystkie sklepy były zamknięte 
Wystarczy jej słowo, a dostanie, to co chce.

 

2013-01-26 - Profesor Ewa

W styczniu odeszła od nas Profesor Ewa Kaczorowska, nauczycielka geografii, rosyjskiego, wychowawczyni klasy w szkole podstawowej, do której onegdaj uczęszczałem.
Nie była to zwykła klasa. Na przełomie lat 60. i 70. pedagogikę szkolną i władze oświatowe opanowała mania tworzenia klas specjalizowanych. Ponieważ szliśmy szybko do Nowoczesnosci, klasy specjalizowano matematyczno-fizycznie, wyławiając młode talenty i przygotowując je do dalszej edukacji, wspaniałej kariery i wsparcia rozwoju Ojczyzny (klas humanistycznych nie było, bo na co komu humaniści?). Był to zresztą trend ogólnoświatowy i brał się z przekonania, że zdolniaków trzeba łowić szybko i kształtować sprawnie według zadanego przepisu. Taką to klasę utworzono w latach 68-70,
w szkole podstawowej nr 57 na Koszutce (w tzw. Pawilonówce, podówczas najnowocześniej wyposażonej szkole w mieście i dysponującej dobrą kadrą, częściowo wywodzącą się z liceum, które siedziało tuż za ścianą). Trzeba skądinąd dużego talentu i wyrozumiałości, by trzydzieści małych talentów nie porozbijało sobie nosów lub nie wpadło w stan permanentnego samouwielbienmia (lub depresji, bo i taka groźba była). Ewa Kaczorowska była dobrym, rozsądnym pedagogiem. Ostatni raz spotkałem ją w czasie Wielkiej 30. Rocznicy Klasowej, w 2000 roku.
Elegancka jak zawsze, odrobinę zdystansowana, z lekko ironicznym uśmiechem na twarzy. Tego dystansu i tej inteligentnej ironii nam często trzeba.


Niewiele się to zmieniło. Trochę może zdziadziało.
Teraz jest tam gimanzjum (foto: net). 

PS. Mam spore wątpliwości co do zasadności wczesnego profilowania talentów dziecięcych. Ale w tej klasie było tak sympatycznie, że nie pamiętam już nocnego ślęczenia nad książkami. Więcej: dawni szkolni koledzy (i koleżanki) nadal trzymają się razem. Pozdrowienia dla Coolinariuszy et Cons.! 

http://www.youtube.com/watch?v=lPiUHrZi3IQ

 

2013-01-26 - Kosz ułomków. Słowa i słowo

IKONKI_KOSZYK.jpg Różnica między słowami komunikacji a słowem poetyckim jest oto taka. 

Według Paula Valery'ego słowo używane w komunikacji jest jak zdawkowa moneta. Czyli oznacza coś, czym nie jest. Natomiast niegdysiejsza sztuka złota miała wartość swojego znaczenia, ponieważ wartość metalu odpowiadała wartości wybitej z niego monety.
Sztuka złota była zarazem tym, co znaczyła. Otóż słowo poetyckie nie tylko na coś wskazuje... Słowo poetyckie, odsyłając nas ku czemuś innemu, zarazem wskazuje samo siebie.
(za H.G. Gadamer, Czy poeci milkną?)

 

2013-01-19 - Jeśli styczeń, to Borne

Wspólnoty ludzi chorych. Stowarzyszenia, związki, grupy nieformalne. Wspólnoty chorych oraz ich rodzin (zwykle wtedy, gdy już tylko bliscy mogą nawiązywać kontakty i wspierać się nawzajem). Taką nieformalną wspólnotę tworzą ludzie, którzy zawsze w lipcu zjeżdżają do Bornego Sulinowa na Pojezierzu Drawskim, miejsca niezwykłego przez swoją historię (Niemcy i Sowieci mieli tu swego czasu bazy wojskowe, Niemcy do II wojny, Ruscy do początku lat 90.), ale także "piękno okoliczności przyrody" (tysiące jezior).  Kilka lat temu utworzono tu Centrum Rehabilitacji Chorych na SM, wzorując ośrodek na podobnym, w Dąbku k/Mławy. 
Wszystko co dobre można napisać o Bornem (o Dąbku zresztą podobnie). Specyfiką rehabilitacyjnych turnusów osób chorych na SM jest jednak znaczna izolacja większości chorych, którzy zwykle przyspawani są do wózków, jeśli nie do łóżek. Jest jednak grupa osób, u których choroba przebiega mniej więcej łagodnie, przy czym są to zarówno ludzie prawie niedróżnialni od zdrowych, ale także dość mocno pokiereszowani. Tak czy owak, wszyscy oni mają i możliwość, i wolę wspólnotowego spędzania kilku rehabilitacyjnych tygodni. Pogadać, wypić co nieco, wymienić się nowościami terapeutycznymi, zagrać w boule i kuba, posłuchać muzyki, potańczyć (to też), zwyczajnie powygłupiać się, na przekór knowaniom Bestii.
Parę lat temu zjechałem w lipcu do Bornego i... wpadłem. Od tego czasu dzielę rok na okres "przed wyjazdem", "w trakcie" i "po". 
W tym roku część grupy lipcowej spotyka się w Bornem także w styczniu, i to im, ale także innym przyjaciołom z Bornego ślę zimową porą ciepłe pozdrowienia. 
Asi i Ani, Antosiowi, Tatianie, Agnieszce i Maćkowi, Tomkowi, Markowi, jeszcze Mariuszowi, Dorocie
i ludziom w kolorach.
Waldkowi, Jackowi, Krzyśkowi, Justynie i Wini, Kasi, Trzystu, Karlsonom z dachu.  
Wszystkim Wam. Dużo dobrego. r.

Lecz kimże są, powiedz, owi wędrowni linoskoczkowie,
ci nieco jeszcze szybciej niż my mijający...
R.M. Rilke, Piąta Elegia, tlum. M. Jastrun.

 

Urodziny Antka, koniec lipca 2012. DSC00384.JPG

2013-01-13 - Kosz ułomków. Orfeusz

 IKONKI_KOSZYK.jpg Nic tak nie mówi o naturze człowieka jak historia Orfeusza, który w drodze z Hadesu ogląda się za siebie.                

  2 komentarze  | 
  • ? - Użytkownik: rl, 2013-01-14 09:46:28
    Nie bardzo rozumiem uwagi...
  • nieczujacy inaczej... - Użytkownik: stev, 2013-01-13 18:16:00
    ...dlatego psychopaci mają się z dnia na dzień - lepiej...
« Pierwsza  < 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 >  Ostatnia »