Jeśli zapisałeś/łaś się
do tego newslettera,
a nie dostajesz maili,
sprawdź spam.

2011-11-15 - Słowa ładne

Na Facebooku zainicjowałem krótką wymianę poglądów:

Ładne słowo. Czy jest takie pojęcie i czy te same słowa są ładne dla wszystkich? Czy "ładność" jest w brzmieniu, układzie głosek, w ukrytej treści? A gdyby zrobić Spis Ładnych Słów? Mam dwa na początek: lemoniada, liść.

Niektóre głosy:

PF: Po polsku jakoś mi się żadne specjalnie nie podoba, ale uwielbiam trzy po rosyjsku: сумерки, кирпич i мостовая.

AS: Słowa, których nie lubię: pacha, małżowina, żeniaczka, pęseta, pieniążki, narzeczony/a
Słowa, które lubię: rewolta, melancholia, postrzyżyny, werniks, światłowstręt.

AL: moja ulubioną drżączkę (jedna taka wrażliwa trawa) :)

SO: liścia i lemoniady dorzucam - wieśniak, wierzba...

EL: mleko, bukszpan

I znów AL: Wspomniany światłowstręt rodzi pytanie - czy słowo może być ładne w oderwaniu od znaczenia? Weźmy takiego paciorkowca, że o gronkowcu, złocistym w dodatku, nie wspomnę...

 

 

2011-11-14 - Kant

Immanuel Kant postawił kiedyś trzy pytania filozoficzne.
Obejmuią trzy sfery: metafizykę, moralność, religię.

Ja odpowiedziałbym tak:

Metafizyka. Co mogę wiedzieć.

Zgadzam się z Wittgensteinem: „O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć”. To mnie przygnębia, ale im więcej mam lat, tym bardziej agnostycznie pojmuję Rzeczywistość i potencjalną, transcendentną Nierzeczywistość. Może Heisenbergowskie i Gödlowskie Nieokreśloność i Niepewność, niegdyś zaszczepione młodemu umysłowi, coraz mocniej starszy umysł infekują?

Moralność. Co powinienem (u)czynić.

Przeraża mnie moja hipokryzja, ponieważ świadomość cierpienia zwierząt, naszych braci mniejszych, nie wywołuje we mnie odpowiedniej, tej jedynej reakcji. Powiedz coś, Elisabeth Costello…

Religia. Czego mogę się spodziewać.

Jest we mnie dualizm, spierają się nieustannie dwa przeciwstawne podejrzenia: (osobowościowego) rozpłynięcia się w nicości oraz dalszego istnienia. Forma i treść tego przyszłego bytowania pozostają zresztą bardzo tajemnicze. Przypuszczenie, że Tam nie ma nic, jest - z wiekiem - coraz silniejsze, ale na dnie mej nihilistycznej duszy (taki oksymoron) wciąż tli się zwątpienie. Zwątpienie, które jest jakąś głupią nadzieją. Oczekiwaniem. Przyznam szczerze, odsuwam ostatnio myśli o tym Potem, bo nic rozsądnego nie przychodzi mi do głowy. Pozostawałaby zupełnie nieWittgensteinowska i chyba nieKantowska wiara.

I jeszcze jedna dziwna myśl. A może jest tak, że każdego czeka to, czego ów ktoś oczekuje?

2011-10-31 - Jesiennie, muzealnie, nieruchomo

Jesień i muzea chodzą razem pod rękę.

Są dwa rodzaje rzeczy, które trafiają do muzeów. Pierwszy to przedmioty z natury swej nieruchome, które jedynie zmieniają miejsce swojego bezruchu, swego immobilnego bytowania. Obraz, który wisiał na ścianie rezydencji, przenosi się do muzeum i chociaż traci swą pierwotną funkcję okolicznościowo-zdobniczą, zachowuje czy nawet poszerza funkcję kontemplacyjną. Pozostaje przecież w takiej samej (statycznej) relacji do punktu odniesienia, jakim jest - inna już zazwyczaj - ściana.
Drugi rodzaj to przedmioty unieruchomione, zatrzymane w kadrze, złapane na muzealną wędkę, uwięzione w klatce.
To wyciągowa maszyna górnicza w zamrożonej przestrzeni postindustrialnej, to lokomotywa w muzeum parowozów, to kołowrotek ustawiony w skansenie, to list wyjęty z niecierpliwej ręki, zabrany sprzed pożądliwych oczu. Czy owe rzeczy drugiego rodzaju nie wydają się nam bardziej odarte z radości, pozbawione życia? Tak, ale... tej pozornie mądrej obserwacji przeciwstawi się pierwszy lepszy landszaft, zwykły oleodruk, który ktoś, przez oczywistą pomyłkę, niedopatrzenie lub głupi żart powiesiłby w naszej muzealnej galerii. Czy ten oleodruk ze Świętą Barbarą, zdjęty znad wezgłowia dębowego łóżka, skąd przez pięćdziesiąt lat cierpliwie patrzył na życie tych dwojga, nie jest nawet bardziej martwy, bardziej unieruchomiony niż ta lokomotywa, która już nie pędzi przez lasy i pola?


  1 komentarz  | 
  • Jesień - Użytkownik: jesien, 2015-05-28 08:29:03
    Fajny tekst

2011-09-28 - Mariacki

Fundatorem Hołdu Górnego Śląska, jednego z sześciu obrazów pędzla Józefa
Unierzyńskiego, które powstały w latach 1927-1931 i zostały zawieszone na
ścianach kościoła Mariackiego pomiędzy górnymi witrażami i arkadami, był Wincenty
Czaplicki, kupiec i radny miejski. Na obrazie oprócz fundatora dostrzec można
różne osobistości publiczne: ks. bpa Teodora Kubinę (wcześniejszego proboszcza
parafii), ks. bpa Arkadiusza Lisieckiego, ks. Wawrzyńca Puchera -
proboszcza z Piekar, ks. Alojzego Siemienika z „Gościa Niedzielnego) i ks. Emila
Szramka, ówczesnego proboszcza, a także organistę, zakrystianina, dzwonnika i wielu
parafian. A gdyby, zdobiąc świątynie, wrócić do takich zwyczajów? A może lepiej
nie?

(O obrazach w Mariackim można poczytać u Joanny Tofilskiej: Parafia Mariacka w Katowicach,
Historia jak witraż
, Muzeum Historii Katowic, Katowice 2010). 
IKONKI_!.jpg 

2011-09-25 - Kawiarnia, pismo, polecie

Wygląda na to, że słowo staje się ciałem i pojawi się nareszcie tak długo oczekiwane nowe katowickie pismo literacko-artystyczne. Na razie w wersji pilotażowej, wydane przez ASP w Katowicach, w kilkunastu, kilkudziesięciu egzemplarzach. Czy ma szansę? Któż wie. Historia nie daje dobrej lekcji. To jeszcze przyszłość, choć już niedaleka, a tymczasem 5 października rusza "Kawiarnia Literacka". Co środę Bellmer Cafe zaprosi o godzinie 18 wszystkich, którzy lubią literaturę, chcą posłuchać, przeczytać, pogadać, napić się kawy lub piwa. Wielkie dzięki Joli Treli i Janowi Strządale z SPP, ale także szefowej Bellmera. Nasza tradycja spotykania się w Bellmerze teraz owocuje. A za oknem polecie, kolejna - już zapomniana właściwie - pora roku. Tak jak przedwiośnie, które po niemiecku ładnie nazywa się: Lenz.

  1 komentarz  | 
  • + - Użytkownik: rl, 2014-06-10 19:56:51
    Umarło przed urodzeniem.
« Pierwsza  < 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 >