Jeśli zapisałeś/łaś się
do tego newslettera,
a nie dostajesz maili,
sprawdź spam.

2019-08-13 - Medycyna

Środek lata. Piszą do mnie wierni czytelnicy. "Zaglądam i niczego nowego nie widzę". Środek lata. Dobrze byłoby odpisać: "To chorwackie długie wybrzeże tak mnie wessało". Albo: "Ach ta Majorka, teraz rozumiem, dlaczego tak urzekła Roberta Gravesa i innych". A tu smutek rzeczywistości. Dwumiesięczna nieobecność na łamach spowodowana kolejną medyczną przypadłością. Tym razem tętniak aorty brzusznej, którego zdecydowałem się skasować metodą wszczepienia stent graftu, w klinice przy Francuskiej.
Ostatne pobyty szpitalne ale i sanatoryjne pobudziły mnie do różnych refleksji. Kto nie pamięta Czarodziejskiej Góry i radcy Behrensa? Czy są jeszcze tacy? Spotkałem w Bornem Sulinowie, w ośrodku chorych na SM, kogoś podobnego. To dr Mariusz Kowalewski... Pozdrawiam cię, Mariuszu, lekarzu i miłośniku literatury. Lekarzu ciała i duszy. Powiecie, w sanatoriach, w ośrodakch rehabilitacji o to łatwiej. Więcej czasu, możliwy kontakt z pacjentem. Ale przecież nie wszędzie tak jest. Powiecie, sanatorium w Czarodziejskiej Górze to umieralnia. W takich okolicznościach wyzwala się ładunek empatii, o co trudno w zwyczajnych warunkach. Tak, ale... 
Poszperajmy w literaturze (bo chyba nie w serialach). Szpital, sanatorium to miejsca, gdzie można zogniskować świat cały. Oddział chorych na raka Sołżenicyna. Szpital przemienienia Lema, Kuracja Jacka Głębskiego. 
Lepiej jednak czytać niż chorować. To banał, ktorego się trzymajmy.

Góra.jpg

(ebookoteka.pl)

Kto miał szczęście (ja nie miałem) poznać osobiście prof. Andrzeja Szczeklika z Kliniki Chorób Wewnętrzych UJ, ten na pewno zyskał wiele. Takim jak ja pozostają jego eseje, spisane opowieści (był wielkim erudytą, m.in. znawcą kultury antycznej). Czytajcie, spotkacie wielkiego humanistę.

 

 

  1 komentarz  | 
  • odp. - Użytkownik: małga , 2019-08-22 12:50:09
    ZDROWIEJ RYŚKU !!!

    Serdecznie pozdrawiam

2019-05-30 - "Rozmyślania" i Blandyna

   Marek Aureliusz umrze w roku 180; skończy się pewna epoka. Jest piątym, ostatnim z tak zwanych "dobrych cesarzy".
Powiedzmy, że na razie jest rok 177. Cesarz uporał się co prawda z problemem Partów, ale wciąż prowadzi wojny z barbarzyńskimi plemionami, które w pewnym momencie zagrażają nawet samemu Miastu. Niebawem wybuchnie druga wojna z zadunajskimi Markomanami. Marek walczy, reformuje państwo, tłumi bunt w armii na Wschodzie i rozruchy w Egipcie, ale równolegle robi notatki – zapisuje sentencje, cytaty, myśli, rozważania. Tworzy swój osobisty przewodnik życiowy. Człowieka, który jest władcą. Nie wiemy, kiedy notatki powstały (powstawały) i gdzie, jaka była chronologia ich pisania. Czy  – jak obecnie sądzimy – pisał je wyłącznie dla siebie, czy dopuszczał możliwość wydania? Podzielone to jest na dwanaście ksiąg. Czy cesarz sam tak swe dzieło ułożył, zredagował, a może po jego śmierci uporządkował karty lub tabliczki wierny sekretarz? Może to efekt pracy skrybów, księgarzy-wydawców w wiekach późniejszych? I czy zebrano wszystkie karty, czy przekazano potomności całe dzieło Marka Aureliusza? 

   Mimo wielu przeciwieństw losu Marek Aureliusz stara się być filozofem, czyli według ówczesnych określeń wieść życie filozofa, stoika, który ma kierować się w życiu trzema regułami: dyscypliną osądu, dyscypliną pragnień i dyscypliną działania. Buduje wokół siebie twierdzę, która jednak nie ma go od świata, od ludzi odgradzać, lecz tworzyć jakby łącznik, dzięki któremu Marek będzie mógł żyć i rządzić w zgodzie z Naturą, w poszanowaniu tradycji i religii przodków, postępować sprawiedliwie, łagodnie, życzliwie, pogodnie akceptując to, co się wydarza, czekając bez napięcia na nieuchronną śmierć. W Księdze V pisze tak: Rankiem, gdy się niechętnie budzisz, pomyśl sobie: budzę się do trudu człowieka... Dziś znamy te zapiski pod nazwą Rozmyślania.

   Gdy Marek Aureliusz na Palatynie przegląda w skupieniu swoje zapiski (może dziać się to w Sirmium, Karnutum albo na przykład w Akwilei) i uzupełnia je o kolejną, głęboką uwagę, w dalekim Lugdunum (Lyon) dochodzi do strasznych wypadków. Prześladowania chrześcijan pochłoną co najmniej 48 ofiar. 17-letnia Blandyna przechodzi drogę przez mękę, aż w końcu zostaje zarżnięta na arenie amfiteatru.

   Poniżej fragmenty Listu Kościołów Lugdunum i Wienne:

Było w niej [Blandynie] jednak tyle mocy, że oprawcom siły ustawały i wyczerpanie ogarnęło tych, co ją po kolei katowali od rana do wieczora. tak że sami się uznawali za pokonanych, bo już zupełnie nie wiedzieli, jakie jej jeszcze można zadać męczarnie i dziwili się, że życie z niej nie uleciało. Całe jej bowiem ciało było porozdzierane i pootwierane. […] Jej wzmocnieniem, odpoczynkiem i znieczuleniem znoszonych cierpień były słowa: „Jestem chrześcijanką. I nic się u nas zdrożnego nie dzieje”. [...]

Blandynę zawieszono na palu i oddano na pastwę puszczonych na nią dzikich zwierząt. […] Gdy jej wówczas żadne zwierzę nie tknęło, zdjęto ją z pala i znowu wrzucono do więzienia. Została zachowana na inną walkę… […]

[Blandyna] przeszła przez biczowanie, przez bestie, przez kratę rozpaloną, a wreszcie włożono ją do sieci i podrzucono bykowi. […] Wreszcie ją zarżnięto, a nawet sami poganie przyznawali, że żadna z ich niewiast nigdy tyle strasznych nie wycierpiała męczarni. […]

   Jestem przekonany o ponadczasowej wartości Rozmyślań, jednak trudno nie odnieść wrażenia, że nie wystarczy stwierdzać istnienia zła moralnego, co czynili stoicy. Trzeba z tym złem walczyć. Nie zawsze krystalicznie chłodna obojętność wobec świata wsparta słusznymi myślami jest dobrym wyborem.

Gdy cię dotknie jakikolwiek ból, pamiętaj o tym, że nie ma w nim nic hańbiącego i że nie osłabia ducha, który tobą kieruje. […] A gdy cię ból dotknie, niech cię zawsze umocni zdanie Epikura, że nie jest on ani niemożliwy do zniesienia, ani wieczny, o ile sobie przypomnisz, że wszystko jest ograniczone…

Rozmyślań:

Gdy cię dotknie jakikolwiek ból, pamiętaj o tym, że nie ma w nim nic hańbiącego i że nie osłabia ducha, który tobą kieruje. […] A gdy cię ból dotknie, niech cię zawsze umocni zdanie Epikura, że nie jest on ani niemożliwy do zniesienia, ani wieczny, o ile sobie przypomnisz, że wszystko jest ograniczone…

O bólu: jeżeli nie do zniesienia, to uprowadza nas z życia, a gdy potrwa długo, to znośny. Umysł zachowuje swoją pogodę, odgraniczywszy się od niego, i wola nie ponosi szkody. Członki zaś dotknięte bólem niech co do niego objawią swe zdanie, jeżeli mogą.

   Zaciekawionym polecam książkę Pierre'a Hadot, Twierdza wewnętrzna, wprowadzenie do "Rozmyślań" Marka Aureliusza.

   I oczywiście zachęcam do lektury Rozmyślań.

PS. Marka Aureliusza widzieliśmy w pierwszych scenach filmu "Gladiator". Nie bardzo to historycznie pokazane, ale jak się oglądało... Ci barbarzyńcy to byli Markomanowie zza Dunaju.

Marco_Aurelio_bronzo-1100x434.jpg

foto pomnika M.A.  za: 
https://stacja7.pl/felietony/nauczyc-sie-madrosci-od-rzymskiego-cesarza/

 

(Wykorzystano fragmenty przygotowywanej do publikacji powieści Golgota).

 

 

 

 

 

2019-05-09 - Golgota

Z Golgoty, książki, nad którą pracowałem ostatnio. To fragment pewnego listu:

Wystawili mimy Herondasa, co mnie mocno wzruszyło, bo on przecież z naszej wyspy Kos i tam się jego mimy rozgrywają (w mimach, jak może pamiętasz, aktorzy, mężczyźni i kobiety, grają bez masek, do czego trudno jest się przyzwyczaić), dalej zabawną komedię Plauta Żołnierz samochwał, oczywiście coś z Ateńczyka Menandra – Zjawę i, jako dodatek, kilka udramatyzowanych scenek z Poety, z Iliady i Odysei. Na szczęście oszczędzono nam atellan, które w Rzymie cieszą się wciąż popularnością, a są to zwykłe, często głupie farsy. Widziałem kiedyś atellanę według Nowiusza i jeślim dobrze zapamiętał, szło tam mniej więcej tak:  „Nie macie co jeść, ale jak chcecie co wysrać, to strasznie tego dużo". Sam widzisz. Na szczęście nie było też tych potwornych mimów, które – jak słyszałem – cieszą się w Mieście teraz takim wzięciem. Grecy to nie Rzymianie – wiedzą, co grać przed wyrobioną widownią, a czego się wystrzegać. Prowizoryczną orchestrę, scenę i widownię żołnierze Agryppy wybudowali raz-dwa przy zboczu, tak że mieliśmy prawdziwy, choć mały amfiteatr. Były oklaski i wielki bukiet jesiennych kwiatów i liści dla ich głównego aktora, a prawdziwy to talent i bardzo przystojny mężczyzna. Daleko mu do ciebie, ale podobać się może. Gdy w Zjawie zjawiło się bóstwo i rzekło: „To nie jest żadna zjawa, to dziewczę prawdziwe / co wyjść za mąż ma, żyje w ukryciu”…, wzruszyłem się, sam nie wiem czemu, mocno.

Pisze to erudyta medyk Fileas do swego kochanka Jazona, opowiadając o wizycie trupy teatralnej z Aten w cieplicach nad Jeziorem Genezaret. Ta część dzieje się w 79 roku A.D.

Książka pewno jeszcze w tym roku.

Ze wstępu:

Dzieje się w latach 28, 71, 79, 96, 111, 136 A.D. i współcześnie.

W Judei, Galilei, na małej wyspie Pandataria na Morzu Tyrreńskim,

w Efezie, Rzymie, Lugdunum i Wiennie oraz gdzieś w Polsce.

Dużo też o Aleksandrii.

Golgota, czyli Miejsce Czaszki jest nazwą

 fragmentu kamieniołomu za murami dawnej Jerozolimy

 i umowną – w rozumieniu cierpienia, udręki.

Ale Golgota nie kończyła wszystkiego.

PS. 12 maja Światowy Dzień Limeryków.

Adam Gwara:

Zdaniem sir Alistera z Dublina
poślubiona przez niego hrabina
ma łechtaczkę jak kiwi.
Kamerdyner się dziwi.
Może z kształtu ? Bo w smaku - malina.

Przepisuję od Gosi Kłopotowskiej:

Obchodzony jest w dniu urodzin Edwarda Leara, który w połowie XIX wieku 
spopularyzował te krótkie, żartobliwe utwory . Limeryki na polski grunt
przetransplantował sam Konstanty Ildefons Gałczyński. Było to w 1935 roku. 

W rok po Gałczyńskim do grona limerystów dołączyli Julian Tuwim i Janusz Minkiewicz. 
A później cała reszta znakomitych twórców limeryków...
Od siebie dodam: kółko Wislawy Szymborskiej.

 

 

 

 

 

2019-04-17 - Alleluja!

Wśród notatek z ostatnich lat znalazłem takie liczby.

Pewne fakty z życia Jezusa:

100% - został ukrzyżowany

<100% 

  • ochrzczony przez Jana Chrzciciela
  • Galilejczyk, który nauczał i uzdrawiał
  • miał (12) uczniów
  • prowadził działalność wyłącznie na terenie Izraela
  • popadł w konflikt ze światynią w Jerozolimie

I zmarwtychwstał, co faktem w sensie historycznym nie jest, ale przecież...

Alleluja.jpg

(Zdjęcie z netu)

 

 

2019-04-07 - Mesjasze. "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk

W I i II w. n.e. na terenie Judei i Galilei pojawili się ludzie, których okrzyknięto oczekiwanymi mesjaszami, Bożymi pomazańcami, a którzy mieli wyzwolić Żydów spod jarzma niewoli rzymskiej i posadzić na tronie świata całego. Niektórzy za takich mesjaszy sami się uważali. Historię życia, śmierci i naukę Jezusa z Nazaretu znamy, pamięć o niektórych czas właściwie zatarł. Były niewolnik Szymon (?), pasterz Atrongajos, Jan Chrzciciel (tak, tak), Szymon Mag, Teodas, Juda syn Ezechiasza, "mesjasz Samarytanin”, "mesjasz Egipcjanin" (ich imion nawet nie znamy), Jezus, syn Ananiasza. Także Menachem, jeden z przywódców I powstania żydowskiego ("wojny żydowskiej", 66-73). Mesjaszem miał być Szymon bar Kochba, dyktator II powstania żydowskiego, 132-135 (tak uważał m.in. rabbi Akiba). Oczekiwano mesjasza jednego, albo tak jak mieszkańcy osady w Qumran (esseńczycy?) dwóch: króla i kapłana. Szalone pomysły, że mesjaszem mogą być cesarz Wespazjan albo mag Apollonios z Tyany pokazują determinację Hebrajczyków.

Odrzucając Jezusa z Nazaretu Żydzi wykopali między sobą i światem chrześcijańskim rów, którego nie zasypano przez następne wieki (ten rów zapewne nigdy zakopany nie będzie, wystarczy zajrzeć do Talmudu albo przeczytać książkę Jacoba Neusnera Rabin rozmawia z Jezusem).

Nie znam aspiracji mesjańskich pomiędzy tamtymi laty i wiekami XVII i XVIII, ale doświadczenie i mądrość życiowa wskazywały, by stosować się do rady mędrca Johannana ben Zakkaja (I w. n.e.): "Jeślibyś trzymał sadzonkę w dłoni, gdy zawołają, że właśnie przybył Mesjasz, najpierw dokończ sadzenie drzewka, a dopiero potem idź witać Mesjasza". Ale wtedy czara goryczy, w której zanurzyły się wielowiekowe cierpienia Żydów, spowodowane wypędzeniami, pogromami, mordami, torturami, przelała się. A że czas sprzyjał wszelakim mistycyzmom, że powrócono do średniowiecznej Księgi Blasku - Zohar, do kabały, staje się jasne, że mogli objawić się nowi kandydaci na mesjaszy.

Pierwszym był Szabtaj Cwi (pisownia różna), Żyd sefardyjski, który poruszył wielu i wielu wprawił w osłupienie i konfuzję swą późniejszą konwersją na islam. Długo szukano wyjaśnienia tej apostazji, wyjaśniając ją w końcu przemyślanym i wielce przewrotnym planem "mesjasza": do Boga prawdziwego przez fałszywego boga islamu. Szabtaj znalazł wielu mesjańskich naśladowców, takich jak Jakub Kerido czy Baruchja Ruso. Wreszcie mesjańskie powołanie dotknęło Jakub Franka, Żyda z Podola, twórcę religijnego ruchu frankistów.

O nim to mówią Księgi Jakubowe albo Wielka Podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc małych Olgi Tokarczuk. 
Moim zdaniem najważniejsza i najlepsza powieść w dorobku pisarki. Powstawała bodaj sześć czy siedem lat, Tokarczuk pracowała nad nią pomiędzy innymi projektami. Przeczytała mnóstwo opracowań i materiałów źródłowych, odwiedziła krainy, które odwiedził nasz mesjasz, nasz - bo Jakub Frank był przez pewien czas poddanym króla polskiego. Kogóż tu nie ma. Rodzina Jakuba Franka, jego towarzysze, z lat młodzieńczych i dojrzałych, biskupi, baronowe i hrabiny, cesarz Józef II, nasz poczciwy Benedykt Chmielowski (Nowe Ateny)... Na ponad 800 stronach rozwija się historia dziwnego życia Jakuba Franka, uwielbianego, podziwianego, wręcz czczonego przez jednych, przeklinanego, wyklętego przez drugich. I ta jego własna konwersja: z judaizmu na katolicyzm. Niedowierzanie, szok, zastanowienie, akceptacja, aplauz. Bo taki jest Boski plan, tym razem objawiony Frankowi. Do Boga prawdziwego przez boga chrześcijan. Seksualne wynaturzenia, bogacze i biedni, żydowskie chrzty, Żydzi przeciw Żydom...
Piękny, gdy trzeba głęboki, a kiedy należy wartki, potoczysty, pełen zaskakująco trafnych, uderzających metafor język. Stylizacje. Forma - krótkie, zwarte rozdziały. No i Jenta... Kto Księgi zna, a sam pisze, ten wie, o czym mówię. Jednym słowem, przeczytałem, wchłonąłem, choć kogoś spoza kręgu "ukąszonych" książka może czasami nużyć... Tyle tu tego. Mnie porwało. Nie pierwszy raz czytając Tokarczuk, ale pierwszy raz tak mocno. IKONKI_!1.jpg

Z Ksiąg Jakubowych (Wydawnictwo Literackie, 2014):
"Mesjasz zjawi się jak wojownik, zmiecie z powierzchni ziemi sułtanów, królów i cesarzy, przejmie rządy nad światem. Świątynia Jerozolimska sama się odbuduje albo Bóg ją spuści gotową, całą ze złota, z nieba. Wszyscy Żydzi powrócą do Ziemi Izraela. Najpierw zmartwychwstaną ci, którzy są tam pochowani, ale potem także ci, co spoczywają gdzieś w świecie, poza Świętą Ziemią".

Tokarczuk_KsiegiJakubowe-NIKE-2015_m.jpg

 

 

  3 komentarze  | 
  • esucajiheosaf - Użytkownik: esucajiheosaf, 2019-06-24 21:15:58
    http://mewkid.net/buy-amoxicillin/ - Amoxicillin Amoxil uie.qsra.ryszard-lenc.pl.kei.tk http://mewkid.net/buy-amoxicillin/
  • Kossakowska - Użytkownik: rl, 2019-04-12 10:56:40
    Chętnie zajrzę do listów Kossakowskiej, wielkiej admiratorki ruchu frankistów. Dziękuję.
  • O tak! Świetna książka. - Użytkownik: Jurek, 2019-04-09 23:22:18
    Wciągnęła mnie ta książka nie tylko ze względu na historię Franka, ale też z powodu Chmielowskiego, a przede wszystkim Kossakowskiej i Sołtyka. Biskupa, bo znany jest między innymi z tego, że jego krewny (bratanek?) uhonorował go monetami bitymi jakoby dla księstwa siewierskiego. Kasztelanowa kamieńska, bo w jej listach (wydanych przez Waliszewskiego w 1883 r.) przewijają się wątki związane z fałszowaniem polskiego pieniądza - monet Augusta III, które od paru lat zajmują mi mnóstwo czasu, oraz z nieudolnymi usiłowaniami podskarbich mającymi przeciwdziałać psuciu naszego pieniądza przez Fryderyka Wielkiego i paru innych fałszerzy.
    Listy Kossakowskiej można znaleźć tu:
    https://www.sbc.org.pl/dlibra/show-content/publication/edition/7488?id=7488
 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 >  Ostatnia »