Jeśli zapisałeś/łaś się
do tego newslettera,
a nie dostajesz maili,
sprawdź spam.

2019-04-17 - Alleluja!

Wśród notatek z ostatnich lat znalazłem takie liczby.

Pewne fakty z życia Jezusa:

100% - został ukrzyżowany

<100% 

  • ochrzczony przez Jana Chrzciciela
  • Galilejczyk, który nauczał i uzdrawiał
  • miał (12) uczniów
  • prowadził działalność wyłącznie na terenie Izraela
  • popadł w konflikt ze światynią w Jerozolimie

I zmarwtychwstał, co faktem w sensie historycznym nie jest, ale przecież...

Alleluja.jpg

(Zdjęcie z netu)

 

 

  1 komentarz  | 
  • apmiwuan - Użytkownik: apmiwuan, 2019-04-23 04:51:44
    http://theprettyguineapig.com/amoxicillin/ - Amoxicillin 500mg Capsules Buy Amoxicillin uew.rqxq.ryszard-lenc.pl.sjv.ky http://theprettyguineapig.com/amoxicillin/

2019-04-07 - Mesjasze. "Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk

W I i II w. n.e. na terenie Judei i Galilei pojawili się ludzie, których okrzyknięto oczekiwanymi mesjaszami, Bożymi pomazańcami, a którzy mieli wyzwolić Żydów spod jarzma niewoli rzymskiej i posadzić na tronie świata całego. Niektórzy za takich mesjaszy sami się uważali. Historię życia, śmierci i naukę Jezusa z Nazaretu znamy, pamięć o niektórych czas właściwie zatarł. Były niewolnik Szymon (?), pasterz Atrongajos, Jan Chrzciciel (tak, tak), Szymon Mag, Juda syn Ezechiasza, "mesjasz Samarytanin”, "mesjasz Egipcjanin" (ich imion nawet nie znamy), Jezus, syn Ananiasza. Także Menachem, jeden z przywódców I powstania żydowskiego ("wojny żydowskiej", 66-73). Mesjaszem miał być Szymon bar Kochba, dyktator II powstania żydowskiego, 132-135 (tak uważał m.in. rabbi Akiba). Oczekiwano mesjasza jednego, albo tak jak mieszkańcy osady w Qumran (esseńczycy?) dwóch: króla i kapłana. Szalone pomysły, że mesjaszem mogą być cesarz Wespazjan albo mag Apollonios z Tyany pokazują determinację Hebrajczyków.

Odrzucając Jezusa z Nazaretu Żydzi wykopali między sobą i światem chrześcijańskim rów, którego nie zasypano przez następne wieki (ten rów zapewne nigdy zakopany nie będzie, wystarczy zajrzeć do Talmudu albo przeczytać książkę Jacoba Neusnera Rabin rozmawia z Jezusem).

Nie znam aspiracji mesjańskich pomiędzy tamtymi laty i wiekami XVII i XVIII, ale doświadczenie i mądrość życiowa wskazywały, by stosować się do rady mędrca Johannana ben Zakkaja (I w. n.e.): "Jeślibyś trzymał sadzonkę w dłoni, gdy zawołają, że właśnie przybył Mesjasz, najpierw dokończ sadzenie drzewka, a dopiero potem idź witać Mesjasza". Ale wtedy czara goryczy, w której zanurzyły się wielowiekowe cierpienia Żydów, spowodowane wypędzeniami, pogromami, mordami, torturami, przelała się. A że czas sprzyjał wszelakim mistycyzmom, że powrócono do średniowiecznej Księgi Blasku - Zohar, do kabały, staje się jasne, że mogli objawić się nowi kandydaci na mesjaszy.

Pierwszym był Szabtaj Cwi (pisownia różna), Żyd sefardyjski, który poruszył wielu i wielu wprawił w osłupienie i konfuzję swą późniejszą konwersją na islam. Długo szukano wyjaśnienia tej apostazji, wyjaśniając ją w końcu przemyślanym i wielce przewrotnym planem "mesjasza": do Boga prawdziwego przez fałszywego boga islamu. Szabtaj znalazł wielu mesjańskich naśladowców, takich jak Jakub Kerido czy Baruchja Ruso. Wreszcie mesjańskie powołanie dotknęło Jakub Franka, Żyda z Podola, twórcę religijnego ruchu frankistów.

O nim to mówią Księgi Jakubowe albo Wielka Podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie, nie licząc małych Olgi Tokarczuk. 
Moim zdaniem najważniejsza i najlepsza powieść w dorobku pisarki. Powstawała bodaj sześć czy siedem lat, Tokarczuk pracowała nad nią pomiędzy innymi projektami. Przeczytała mnóstwo opracowań i materiałów źródłowych, odwiedziła krainy, które odwiedził nasz mesjasz, nasz - bo Jakub Frank był przez pewien czas poddanym króla polskiego. Kogóż tu nie ma. Rodzina Jakuba Franka, jego towarzysze, z lat młodzieńczych i dojrzałych, biskupi, baronowe i hrabiny, cesarz Józef II, nasz poczciwy Benedykt Chmielowski (Nowe Ateny)... Na ponad 800 stronach rozwija się historia dziwnego życia Jakuba Franka, uwielbianego, podziwianego, wręcz czczonego przez jednych, przeklinanego, wyklętego przez drugich. I ta jego własna konwersja: z judaizmu na katolicyzm. Niedowierzanie, szok, zastanowienie, akceptacja, aplauz. Bo taki jest Boski plan, tym razem objawiony Frankowi. Do Boga prawdziwego przez boga chrześcijan. Seksualne wynaturzenia, bogacze i biedni, żydowskie chrzty, Żydzi przeciw Żydom...
Piękny, gdy trzeba głęboki, a kiedy należy wartki, potoczysty, pełen zaskakująco trafnych, uderzających metafor język. Stylizacje. Forma - krótkie, zwarte rozdziały. No i Jenta... Kto Księgi zna, a sam pisze, ten wie, o czym mówię. Jednym słowem, przeczytałem, wchłonąłem, choć kogoś spoza kręgu "ukąszonych" książka może czasami nużyć... Tyle tu tego. Mnie porwało. Nie pierwszy raz czytając Tokarczuk, ale pierwszy raz tak mocno. IKONKI_!1.jpg

Z Ksiąg Jakubowych (Wydawnictwo Literackie, 2014):
"Mesjasz zjawi się jak wojownik, zmiecie z powierzchni ziemi sułtanów, królów i cesarzy, przejmie rządy nad światem. Świątynia Jerozolimska sama się odbuduje albo Bóg ją spuści gotową, całą ze złota, z nieba. Wszyscy Żydzi powrócą do Ziemi Izraela. Najpierw zmartwychwstaną ci, którzy są tam pochowani, ale potem także ci, co spoczywają gdzieś w świecie, poza Świętą Ziemią".

Tokarczuk_KsiegiJakubowe-NIKE-2015_m.jpg

 

 

  • Kossakowska - Użytkownik: rl, 2019-04-12 10:56:40
    Chętnie zajrzę do listów Kossakowskiej, wielkiej admiratorki ruchu frankistów. Dziękuję.
  • O tak! Świetna książka. - Użytkownik: Jurek, 2019-04-09 23:22:18
    Wciągnęła mnie ta książka nie tylko ze względu na historię Franka, ale też z powodu Chmielowskiego, a przede wszystkim Kossakowskiej i Sołtyka. Biskupa, bo znany jest między innymi z tego, że jego krewny (bratanek?) uhonorował go monetami bitymi jakoby dla księstwa siewierskiego. Kasztelanowa kamieńska, bo w jej listach (wydanych przez Waliszewskiego w 1883 r.) przewijają się wątki związane z fałszowaniem polskiego pieniądza - monet Augusta III, które od paru lat zajmują mi mnóstwo czasu, oraz z nieudolnymi usiłowaniami podskarbich mającymi przeciwdziałać psuciu naszego pieniądza przez Fryderyka Wielkiego i paru innych fałszerzy.
    Listy Kossakowskiej można znaleźć tu:
    https://www.sbc.org.pl/dlibra/show-content/publication/edition/7488?id=7488

2019-02-19 - Mary Beard

Tukidydes opisując klęskę Aten w wojnie peloponeskiej piętnował powolne staczanie się demokracji ku rządom motłochu (Mary Beard i John Henderson, Kultura antyczna). To jeden z tych momentów historii, trafnie uwieczniony przez historiografów, a który może nam umknąć, gdy zanadto wgłębiamy się w wydarzenia, daty, postaci. Jednym słowem, gdy historia jawić się nam będzie jako częściowo rozłączny albo chaotycznie uporządkowany zbiór elementów.
Cóż począć zatem? Szukać takich badaczy, pisarzy, którzy dają ogląd nieco inny. Szokujący historyków dawnego typu, ale jakże potrzebny nam, przyciśniętym ogromną kulą wiedzy cząstkowej. Która przyrasta jak tocząca się po stromym białym stoku kula śnieżna.

Taką postacią jawi mi się Mary Beard, profesor uniwersytetu w Cambrigde. U nas wydano jej SPQR, rzecz o początkach i rozwoju imperium rzymskiego. Nie interesuje Mary Beard upadek cesarstwa, tyle już razy analizowany i opisywany (weźmy Edwarda Gibbona na przykład). Niechronologiczne to (mówię o SPQR), poprzeplatane dygresjami, anegdotami, czasem nieco anachronicznymi wycieczkami w przyszłość, ale jak to się czyta... 
Druga książka to Partenon, o tym najsławniejszym - Peryklesowym - Partenonie ateńskim. Co ciekawe tyleż samo tu nowej historii świątyni, co tej dawnej, z czasów architektów - Iktinosa i Kallikratesa, i rzeźbiarza - Fidiasza. I wcale to nowe nie jest mniej ciekawe od tego starego, klasycznego.
Czytałem też (niestety pobieżnie) Pompeje i z uwagą wyżej wzmiankowane Krótkie wprowadzenie do kultury antycznej. Nie znam niestety Religii Rzymu, której pozycji jest M.B. współautorką.

mary-beard-rex.jpg

Mary Beard, foto: The Independent

Ale jest także Mary Beard autorką Kobiet i władzy, bo pozycja kobiety w świecie dawnym i współczesnym interesuje profesor Beard bardzo. Gęsto pojawia się mediach i często wygłasza kontrowersyjne opinie. Co wiem z wywiadu Wojciecha Orlińskiego w zimowym dwumiesięczniku Książki. Czytajcie więc Mary Beard, a ona pokaże Wam świat antyczny z innej strony. Na Księżyc spojrzycie inaczej. 

PS
Zwraca uwagę M.B., że dawny świat oglądamy tylko i wyłącznie oczami arystokracji, ludzi zamożnych, czytających i piszących, "inteligentów". Więc uzupełniam i pytam: a jak to wyglądało z perspektywy bitego do krwi i zakuwanego w łańcuch niewolnika, utrudzonego chłopa, rzemieślnika z mozołem wyplatającego kosze, prostytutki stojącej na rogu ulic, handlarza oliwą, żołnierza maszerującego z 80-funtowym obciążeniem 25 mil dziennie, gladiatora czekającego na kolejną walkę, świątynnego, prostego służki z podgolonym łbem? Nie dowiemy się nigdy i tylko nasza wyobraźnia może nam trochę dopomóc. 

 

 

2019-02-07 - Inny rzymski antyk, cd. Cicer cum caule

1.
Pierwszy był ponoć Grek Sodates, dlatego świntuszące wierszyki zwiemy czasem "sodatykami". Pisałem tu onegdaj o Katullusie, znakomitym rzymskim poecie z I w. p.n.e. (daty urodzin i śmierci niepewne), neoeteryku (ech, te wieczne klasyfikacje). Neoeterycy ("poeci młodsi") zerwali z tradycją wielkiego eposu i wzorując się na poetach aleksandryjskich, m.in. na Kallimachu, weszli w krótkie formy - fraszki, epigramy, epylliony. Katullus miał to szczęście, że jego poezja przetrwała. Innym tak los nie sprzyjał i na przykład z epyllionu Gajusza Helwiusza Cynny (cytowanego w paru miejscach przez Katullusa), nad którym poeta pracował ponoć 9 lat, ostały się ledwie małe fragmenty. Ponieważ Katulla już w tym blogu przedstawiałem, w tym wpisie tylko jeden jego wdzięczny sodatyk:

Zerżnę was w dupę i w mordę, do bólu,
cioty pieprzone – Aureli, Furiuszu!
Czytając moje pikantne wierszyki
wyrokujecie, że jestem bezwstydny?
Poeta winien być zbożny i czysty,
i na tym koniec – wiersze być nie muszą.
Bo wiersze są wtedy wdzięczne i dowcipne,
jeśli pikantne i nieco bezwstydne,
żeby umiały zbudzić śpiące zmysły
nie tyle chłopców, co włochatych starców,
którym się nie chce już robić lędźwiami.
Gdy o całusów czytacie tysiącach,
zaraz mi członka bierzecie pod lupę?
Wsadzę wam w mordę i zerżnę was w dupę!

Katullus chyba nie pisał pornografii *) i w kilku wierszach wyraźnie się od takiej twórczości odcina. Zwróćcie uwagę: "Poeta winien być zbożny i czysty, i na tym koniec – wiersze być nie muszą". Cytowany wiersz z: Grzegorz Franczak i Aleksandra Klęczar, Katullus, Wiersze, oprac. i tłum., Tyniec 2013.
-------------------------
*) pornografia ma sklonić do działań, poza tym jest dosłowna.
Wynotowuję też z Książek, nr 5 (32), z artykułu Janusza Rudnickiego: "Berezowska powtarza (za Egonem Schiele), że erotyczne dzieło sztuki staje się świństwem, gdy świnią jest widz".

2.
Przyzwyczajeni do wyglądu współczesnych aglomeracji nie wyobrażamy sobie miast antycznych. Gdzie wspaniałe wille ("domus") bogaczy sąsiadowały z istnymi slumsami. Choć trzeba być ostrożnym. Antyczna zwykła kamienica (insula) to często wysoki (4-6 pięter!) dom, który z zewnątrz wygląda wcale, wcale. Ładna, oblicowana fasada, okiennice, lekko spadzisty dach, na parterze często sklepy i knajpki. Ale w środku... Woda (jeśli w ogóle była) dochodziła maksymalnie na pierwsze piętro. Łazienek nie było, dlatego jedynym (dostępnym powszechnie) rozwiązaniem było korzystanie z term. Niektóre insule miały "kanalizację", czyli rury odprowadzające ścieki do kanałów. Bo w powszchenym użyciu był nocnik, niektorzy zaś się myli, choć tylko pobieżnie. Wydaliny i brudną wodę odprowadzano do owej "kanalizacji". A jeśli dom był jej pozbawiony? Wtedy wszystko szło z piętra na ulicę. Trzeba było być ostrożnym... 
Kanały zbierające ścieki łączyły się, łączyły i na końcu systemu była sławna Cloaca Maxima, do dziś jeszcze służąca Rzymowi.
Ochrony p-poż nie było i pożary były bardzo częste (piecyki na węgiel drzewny, lampki oliwne). Wtedy pozostawało czekać na wigilów. A że ubezpieczeń nie było wcale, więc często kamienicznik bankrutował. Ale wtedy grunt za grosze (asy) kupował ktoś inny sprytny. Tak bywało i to często.
Nie myślcie jednak, ze wszyscy Rzymianie mieszkali albo w insulach, albo w willach. Wielu żyło poza sferą mieszkalną, śpiąc na ulicach, w parkach i poza murami miasta (pomerium), najczęściej na cmentarzach, w okolicznych lasach.

insula.jpg

(insula w Ostii, wizualizacja: Archeoopowieści)

3.
Ulice były wąskie i zwykle pozbawione trotuarów. Na szczęście w Rzymie za czasów pryncypatu obowiązywał zakaz poruszania się w dzień ciężkich wozów i fur (poza sytuacjami wyjątkowymi, gdy np. wywożono gruz po katastrofie budowlanej). To odpowiednik współczesnego zakazu poruszania się TIR-ów w weekendy. Za to w nocy... Pisze Juwenalis (1 w. n.e.): "W jakimż mieszkaniu wynajętym możliwy jest sen? Przejazd wozów na zakrętach uliczek, prze­kleństwa poganiaczy mułów, które nie chcą iść dalej, odjęłyby go nawet samemu cesarzowi Klaudiuszowi i fokom".
Ulice i uliczki za dnia puste jednak nie były. Przeciwnie, było tak tłoczno, że w pewnych okresach w Rzymie obowiązywał zakaz... poruszania się lektyką. I tylko chorzy oraz matrony mogły z lektyk korzystać.

4.
Śmietniska. Na końcu małych uliczek były wysypiska śmieci, gdzie bez ograniczeń wyrzucano różne odpadki. Wyrzucano też... dzieci, a zwłaszcza dziewczynki i dzieci nieślubne, które tam umierały z głodu i zimna. Małżeństwa, które potomstwa mieć nie mogły, na wysypiskach szukały dzieci. Tam także poszukiwano przyszłych niewolników. Zakaz tych niecnych praktyk wydał dopiero Konstantyn, choć protestowano przeciw nim od dawna (np. stoik Muzoniusz Rufus, w I w. n.e.), a kolejni cesarze (od Hadriana) starali coś z tym robić.

5.
Próbowałem dowiedzieć się czegoś o sprintriae, o których wspomina w komentarzu do poprzedniego mojego wpisu Jurek. Przeznaczenie tych obscenicznych żetonów nie jest jasne. Czy płacono nimi prostytutkom (na to może wskazywać zróżnicowanie wartości). A może w latrynach? Był czas, gdy monet z wizerunkami cesarzy nie wolno było tam wnosić. Może JS wie coś więcej?

PS. Cicer cum caule to łacińskie tłumaczenie polskiego idiomu (groch z kapustą), a nie oryginalna łac. fraza.

 



 

2019-01-24 - Inny rzymski antyk

    Z czym Państwu kojarzy się antyczny Rzym? Z wilczycą, Remusem i Romulusem. Gęganiem gęsi na Kapitolu. Wojnami punickimi. Z Katonem Starszym i Katonem Młodszym. Z reformami braci Grakchów. Z pax Romana Oktawiana Augusta. Klaudiuszem i Messaliną. Z żywymi pochodniami Nerona. Koloseum i gladiatorami.
Z mostem Mulwijskim Konstantyna. 
Z czymś jeszcze? Gdyby tak mocno poszukać... 
A z defekacją, proszę Państwa? Nie? To posłuchajcie.
Nikt o tym nie wspomina w opracowaniach historycznych. Nie pisze Edward Gibbon w Zmierzchu Cesarstwa Rzymskiego. Nie piszą też inni. Na przykład Lidia Winniczuk i Oktawiusz Jurewicz omawiając życie prywatne starożytnych Rzymian (a oni mogliby). Nic o tym u Mary Beard w interesujących dziejach Rzymu pt. SPQR
    A przecież historia cywilizacji to nie tylko dzieje ducha, to także opowieść o ciele ludzkim.
O rzymskich strojach, jedzeniu i piciu, o medycynie, nawet o toalecie (termy!) napisano już sporo. Mało kto jednak pisał o... defekacji. O wypróżnianiu i zwyczajach z tym związanych. Rozszerzmy - także o oddawaniu moczu. I oto na polskim rynku książek pojawiło się pierwsze opracowanie tego tematu. "Opracowanie" to może zbyt duże słowo. To nieduża rozmiarami książeczka, w której znajdziemy jednak sporo informacji. Autorem jest Andrzej Wypustek, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, którego ja znam z trzech książek: Magia antyczna, Życie rodzinne starożytnych Greków oraz Bogowie, herosi i wybrańcy, wizerunek zmarłych w greckich epigramach nagrobnych. Pisałem o tych pracach onegdaj.

   Teraz Andrzej Wypustek zmierzył się z rzymskim wypróżnianem. Nie jest badaczem zagadnień, raczej autorem niewielkiej syntezy, w której cytuje innych, przede wszystkim Richarda Neudeckera i "panią szaletową", Ann Koloski-Ostrow. Już przezwisko nadane
A.K.-O. w środowisku historyków pokazuje, jakie to ryzykowne zajęcie. Badać sranie
i sikanie dawnych Rzymian. A że jest co badać, wiedzą ci, którzy byli w Pompejach
i widzieli dawną latrynę. O ile zwrócił na to uwagę oprowadzający, bo w przewodnikach mało na ten temat. 
   Dawni archeolodzy nie bardzo sobie umieli poradzić z tymi wykopaliskami. No bo jak? Duże, zwykle kwadratowe pomieszczenie, kilkanaście siedzisk, jedno bliskie drugiego
(w odległości nawet 30 cm!), charakterystycznie, w kształcie dziurki do klucza, wycięte otwory, freski za plecami, wąski kanał pod nogami, wanna lub fontanna pośrodku. Latryna?
Ale przecież taki brak intymności jest niezrozumiały. Dla nas współczesnych, którzy kryjemy się w ustroniu ze swoimi potrzebami. Zajrzyjmy do Tivoli, do wspaniałego pałacu cesarza Hadriana (dawny Tibur). A skąd tu trzy otwory w latrynie? Czyżby i sam cesarz? Wygląda na to, że i on lubił defekować w towarzystwie. Dobrym towarzystwie.
    Wczytajmy się w Wypustka. I cóż on pisze? Że chodzili do tych zbiorowych latryn gremialnie. Że lubili tam przesiadywać dyskutując, oddając się nawet filozoficznym dysputom (to, zgódźmy się - nieliczni)). Że podłoga w niektórych latrynach była podgrzewana (hypocaustum) i otwierano takie przybytki tam, gdzie był dostęp do wody (co nie było oczywiste). Że ci, którzy jednak woleli ustronie lub byli zniedołężniali, używali nocników. Srebrnych, miedzianych lub glinianych. A srali do tych nocników  bez ruszania się z miejsca także w czasie uczt (patrz impreza Trymalchiona w Satyrikonie Petroniusza). Że przymuszeni sikali na ulicach do specjalnych "amfor", z których urynę zbierali pośrednicy sprzedający ją potem garbarzom i folusznikom ("Pecunia non olet" jak miał powiedzieć Wespazjan, opodatkowując ten biznes).

   Tyle w dużym skrócie o rzymskim wypróżnianiu. Rozochociłem się. Następnym razem o rzymskim świntuszeniu. "Innego rzymskiego antyku" ciąg dalszy.
 

Latryny.jpg

poglądowa wizualizacja w http://imperiumromanum.edu.pl

(polecam ten portal zainteresowanym starożytnym Rzymem)

PS.
Liczne latryny i amfory na mocz nie chroniły jednak przed sikaniem i sraniem na ulicach, a nawet zanieczyszczaniem grobowców. Oto parę napisów:

Kto tutaj mocz odda, ściągnie na siebie gniew Marsa.
Obsrańcu, bądź zdrów, jeśli pójdziesz swoją drogą obok tego miejsca.
Kto tu się wysra, ma przejebane + wizerunek fallusa.
Ten, kto tu nasika lub zrobi tu kupę, rozgniewa bogów nieba i podziemia.
Niech każdy, kto tu nasika albo zrobi kupę, ściągnie na siebie gniew Dwunastu Bogów, Diany i Jowisza Największego, Najlepszego.
(cyt. za A. Wypustek, Imperium szamba. ścieku i wychodka, Warszawa 2018).

 

 

 

 

  • Spintria - Użytkownik: Jurek, 2019-01-26 20:43:29
    Spintria
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Spintria
    Szkoda, że w komentarzach nie można dodawać zdjęć.
    Można (chyba) linki.
    https://images.vcoins.com/product_image/218/G/6/gf9Q3jMgzY7C2FPxEjd45c8A6cJti5.jpg
  • gąbka? - Użytkownik: rl, 2019-01-25 15:50:26
    Ktoś mnie zapytał: A jak się podcierali? Otóż nasza wiedza o tym jest niepewna. Papieru w Rzymie jeszcze nie znano. Może szmatkami, kawałkami kart papirusowych (papirus był jednak drogi)? Ale najprawdopodobniej wilgotnymi gąbkami umieszczonymi na kijkach. Takie gąbki znaleziono w latrynach. Ale nie jesteśmy pewni. W źródłach pisanych nic na ten temat...
  • Urynały - Użytkownik: rl, 2019-01-25 08:55:12
    A propos. W pamięci Wespazjan pozostał nie tylko jako budowniczy Koloseum. Do dziś publiczne urynały we Włoszech nazywane są jego imieniem.
  • latryna harcerska - Użytkownik: rl, 2019-01-25 08:49:24
    1) Na tymże zapewne obozie była męska latryna wieloosbowa, gdzie siedziało się na chybotliwej żerdzi. Ja jednak czekałem na chwilę, gdy będę tam sam. 2) Tego słowa, Jurku, nie znam, więc będziesz musiał wyjaśnić. :)
  • Ciekawe nie tylko w antyku... - Użytkownik: ewa, 2019-01-25 00:07:22
    Ciekawe i wcale wiele się nie zmieniło. Na pewnym obozie harcerskim były latryny dwuosobowe, konstrukcja metalowa uzupełniona materiałem. Dziwiło mnie, że w ściance między kabinkami ktoś zrobił szparę w miejscu, skąd na pewno nie dało się podglądać sąsiada. Po czasie okazało się, że oboźny i zastępowy wymykają się tam, by grać w karty i otwór służył do wymiany kart. Pozdrawiam
  • Czy wspomnisz o spintriae? - Użytkownik: Jurek, 2019-01-24 17:22:21
    Widzę, że Twój wachlarz zainteresowań staje się co raz szerszy.
    Czując się numizmatykiem nie mógł bym w związku z zapowiadanym następnym tematem nie podsunąć słówka spintria.

    Z pozdrowieniami
    Jurek
 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 >  Ostatnia »