2013-01-26 - Profesor Ewa
W styczniu odeszła od nas Profesor Ewa Kaczorowska, nauczycielka geografii, rosyjskiego, wychowawczyni klasy w szkole podstawowej, do której onegdaj uczęszczałem.
Nie była to zwykła klasa. Na przełomie lat 60. i 70. pedagogikę szkolną i władze oświatowe opanowała mania tworzenia klas specjalizowanych. Ponieważ szliśmy szybko do Nowoczesnosci, klasy specjalizowano matematyczno-fizycznie, wyławiając młode talenty i przygotowując je do dalszej edukacji, wspaniałej kariery i wsparcia rozwoju Ojczyzny (klas humanistycznych nie było, bo na co komu humaniści?). Był to zresztą trend ogólnoświatowy i brał się z przekonania, że zdolniaków trzeba łowić szybko i kształtować sprawnie według zadanego przepisu. Taką to klasę utworzono w latach 68-70,
w szkole podstawowej nr 57 na Koszutce (w tzw. Pawilonówce, podówczas najnowocześniej wyposażonej szkole w mieście i dysponującej dobrą kadrą, częściowo wywodzącą się z liceum, które siedziało tuż za ścianą). Trzeba skądinąd dużego talentu i wyrozumiałości, by trzydzieści małych talentów nie porozbijało sobie nosów lub nie wpadło w stan permanentnego samouwielbienmia (lub depresji, bo i taka groźba była). Ewa Kaczorowska była dobrym, rozsądnym pedagogiem. Ostatni raz spotkałem ją w czasie Wielkiej 30. Rocznicy Klasowej, w 2000 roku.
Elegancka jak zawsze, odrobinę zdystansowana, z lekko ironicznym uśmiechem na twarzy. Tego dystansu i tej inteligentnej ironii nam często trzeba.
Niewiele się to zmieniło. Trochę może zdziadziało.
Teraz jest tam gimanzjum (foto: net).
PS. Mam spore wątpliwości co do zasadności wczesnego profilowania talentów dziecięcych. Ale w tej klasie było tak sympatycznie, że nie pamiętam już nocnego ślęczenia nad książkami. Więcej: dawni szkolni koledzy (i koleżanki) nadal trzymają się razem. Pozdrowienia dla Coolinariuszy et Cons.!
2013-01-26 - Kosz ułomków. Słowa i słowo
Różnica między słowami komunikacji a słowem poetyckim jest oto taka.
Według Paula Valery'ego słowo używane w komunikacji jest jak zdawkowa moneta. Czyli oznacza coś, czym nie jest. Natomiast niegdysiejsza sztuka złota miała wartość swojego znaczenia, ponieważ wartość metalu odpowiadała wartości wybitej z niego monety.
Sztuka złota była zarazem tym, co znaczyła. Otóż słowo poetyckie nie tylko na coś wskazuje... Słowo poetyckie, odsyłając nas ku czemuś innemu, zarazem wskazuje samo siebie.
(za H.G. Gadamer, Czy poeci milkną?)
2013-01-19 - Jeśli styczeń, to Borne
Wspólnoty ludzi chorych. Stowarzyszenia, związki, grupy nieformalne. Wspólnoty chorych oraz ich rodzin (zwykle wtedy, gdy już tylko bliscy mogą nawiązywać kontakty i wspierać się nawzajem). Taką nieformalną wspólnotę tworzą ludzie, którzy zawsze w lipcu zjeżdżają do Bornego Sulinowa na Pojezierzu Drawskim, miejsca niezwykłego przez swoją historię (Niemcy i Sowieci mieli tu swego czasu bazy wojskowe, Niemcy do II wojny, Ruscy do początku lat 90.), ale także "piękno okoliczności przyrody" (tysiące jezior). Kilka lat temu utworzono tu Centrum Rehabilitacji Chorych na SM, wzorując ośrodek na podobnym, w Dąbku k/Mławy.
Wszystko co dobre można napisać o Bornem (o Dąbku zresztą podobnie). Specyfiką rehabilitacyjnych turnusów osób chorych na SM jest jednak znaczna izolacja większości chorych, którzy zwykle przyspawani są do wózków, jeśli nie do łóżek. Jest jednak grupa osób, u których choroba przebiega mniej więcej łagodnie, przy czym są to zarówno ludzie prawie niedróżnialni od zdrowych, ale także dość mocno pokiereszowani. Tak czy owak, wszyscy oni mają i możliwość, i wolę wspólnotowego spędzania kilku rehabilitacyjnych tygodni. Pogadać, wypić co nieco, wymienić się nowościami terapeutycznymi, zagrać w boule i kuba, posłuchać muzyki, potańczyć (to też), zwyczajnie powygłupiać się, na przekór knowaniom Bestii.
Parę lat temu zjechałem w lipcu do Bornego i... wpadłem. Od tego czasu dzielę rok na okres "przed wyjazdem", "w trakcie" i "po".
W tym roku część grupy lipcowej spotyka się w Bornem także w styczniu, i to im, ale także innym przyjaciołom z Bornego ślę zimową porą ciepłe pozdrowienia.
Asi i Ani, Antosiowi, Tatianie, Agnieszce i Maćkowi, Tomkowi, Markowi, jeszcze Mariuszowi, Dorocie
i ludziom w kolorach.
Waldkowi, Jackowi, Krzyśkowi, Justynie i Wini, Kasi, Trzystu, Karlsonom z dachu.
Wszystkim Wam. Dużo dobrego. r.
Lecz kimże są, powiedz, owi wędrowni linoskoczkowie,
ci nieco jeszcze szybciej niż my mijający...
R.M. Rilke, Piąta Elegia, tlum. M. Jastrun.
Urodziny Antka, koniec lipca 2012.
2013-01-13 - Kosz ułomków. Orfeusz
Nic tak nie mówi o naturze człowieka jak historia Orfeusza, który w drodze z Hadesu ogląda się za siebie.
-
? - Użytkownik: rl, 2013-01-14 09:46:28
Nie bardzo rozumiem uwagi... -
nieczujacy inaczej... - Użytkownik: stev, 2013-01-13 18:16:00
...dlatego psychopaci mają się z dnia na dzień - lepiej...
2013-01-08 - Gdyby Bilbo został w domu
W kinach nareszcie Hobbit.
A gdyby hobbit Bilbo nie usłuchał wezwania Gandalfa, nie dołączył do trzynastu krasnali spod Góry
i pozostał jednak w swej przytulnej norce? A gdyby zdarzenia potoczyły się inaczej?

Pamiętamy, jak było. Było tak:
W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit. Nie była to szkaradna, brudna, wilgotna nora, rojąca się od robaków i cuchnąca błotem, ani też sucha, naga, piaszczysta nora bez stołka, na którym by można usiąść, i bez dobrze zaopatrzonej spiżarni; była to nora hobbita, to znaczy: nora
z wygodami. […] Ów hobbit był bardzo zamożnym hobbitem, a nazywał się Baggins. Bagginsowie żyli w okolicy Pagórka od niepamiętnych czasów i cieszyli się powszechnym szacunkiem…
Przesuńmy się kawałek dalej i zobaczmy, co też któregoś popołudnia przydarzyło się panu Bagginsowi:
Gdy zbliżała się pora podwieczorku, u drzwi wejściowych przenikliwie zadźwięczał dzwonek. […] Miał na końcu języka słowa: ‘Przepraszam, że dałem ci czekać’ - kiedy nagle spostrzegł, że za drzwiami stoi wcale nie Gandalf, lecz krasnolud z błękitną brodą zatkniętą za złoty pas i z oczyma jasno błyszczącymi spod ciemnozielonego kaptura. Ledwie drzwi się uchyliły, a krasnolud już wpakował się do hallu, jak gdyby był oczekiwanym gościem. […] Nie zabawili długo za stołem, ściśle mówiąc zaczynali dopiero po trzecim kawałku ciasta, gdy rozległ się znowu dzwonek, jeszcze głośniejszy niż poprzedni. - Wybacz! - rzekł hobbit i pobiegł go drzwi. ‘A więc jesteś nareszcie’ - chciał zawołać, pewny, że tym razem ujrzy Gandalfa. Ale to nie był Gandalf. Zamiast niego ukazał się w progu bardzo stary krasnolud z białą brodą, w czerwonym kapturze; ten również skoczył skwapliwie w uchylone drzwi, jakby został zaproszony...
Przejdźmy na stronę kolejną. W norce pana Bagginsa wkrótce zgromadziło się tym sposobem trzynastu (przyznamy, że to feralna liczba) krasnoludów i czarodziej Gandalf. Po obfitym - jak to
u hobbitów w zwyczaju - poczęstunku przemówił Thorin Dębowa Tarcza:
- Zebraliśmy się, żeby omówić nasze zamiary, sposoby ich urzeczywistnienia, środki, politykę
i taktykę. Wkrótce, nim dzień zaświta, wyruszymy w daleką drogę, na wyprawę, z której, kto wie, może wielu z nas, może nawet nikt (z wyjątkiem naszego przyjaciela i doradcy, mądrego czarodzieja Gandalfa) żywy nie wróci. Chwila to uroczysta. Cel, jak sądzę, znają wszyscy…
Tu następuje opis smutnej historii zagarnięcia skarbów krasnoludów przez okrutnego i przebiegłego smoka Smauga; okazuje się, że szykuje się wyprawa pod Górę, zaś Bilbo ma - jako domniemany „włamywacz” i czternasty uczestnik - uzupełnić drużynę. Nadchodzi noc, wszyscy kładą się spać,
ale gdy Bilbo budzi się następnego dnia około południa, spostrzega, że jego goście zniknęli.
Na kominku pozostawiono jednak list:
"Za gościnę serdeczne dzięki, a Twoją ofertę fachowej pomocy chętnie przyjmujemy. Warunki: zapłata przy dostawie w wysokości nie przekraczającej czternastej części całego zysku (jeżeli w ogóle będą zyski); zwrot kosztów podróży zapewniamy w każdym przypadku; koszty pogrzebu — jeśli okaże się to konieczne i nie będzie załatwione inaczej — ponosimy my lub nasi przedstawiciele. Nie widząc potrzeby zakłócania Twego cennego snu, wyruszyliśmy na razie sami, by poczynić niezbędne przygotowania. […] Oczekujemy szanownej osoby w gospodzie „Pod Zielonym Smokiem”, nad Wodą, o jedenastej przed południem punkt. Licząc na punktualność z Pańskiej strony, mamy zaszczyt pozostać szczerze oddani Thorin i kompania." - Masz dziesięć minut na drogę. Musisz biec - rzekł Gandalf. - Ale... - zaczął Bilbo. - Nie ma czasu na żadne ale - powiedział czarodziej. - Ale... - powtórzył Bilbo…
Ale jeśli zamiast następnego akapitu:
Do końca życia Bilbo nie mógł sobie przypomnieć, jakim sposobem znalazł się wtedy na dworze, bez kapelusza, bez laski, bez pieniędzy, bez żadnej z rzeczy, które zazwyczaj brał ze sobą, wychodząc z domu; drugiego śniadanie nie dokończył, statków po nim nie pozmywał, wcisnął klucze do ręki Gandalfowi i puścił się ścieżką w dół pędem, ile sił w kosmatych nogach…
nastąpiłby taki:
Do końca życia Bilbo wspominał ten dzień, gdy w progi jego domu zawitało trzynastu krasnoludów. Zastanawiał się nad ich dalszymi losami i dumał, co też wydarzyłoby się pod Górą i w całym Śródziemiu, gdyby jednak wyruszył na wyprawę...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wtedy:
* John Ronald Reuel Tolkien nie spisałby historii Śródziemia, dziejów hobbitów, krasnoludów, elfów, ludzi, orków i czarodziejów.
* Smaug do dnia dzisiejszego siedziałby pod Górą na kupie złota i klejnotów, bo jak wiemy smok jest nieśmiertelny (o ile ktoś nie przebije jego brzucha strzałą).
* Bilbo nie znalazłby tego Jedynego Pierścienia, Frodo wraz z Drużyną nie wyruszyłby w drogę, by wrzucić go w Szczeliny Zagłady i po setkach lat trafiłby w końcu Pierścień w ręce Saurona (Pierścień znalazłby w końcu jakiś sposób, by opuścić Smeagola-Golluma, glum, glum), a wówczas w Śródziemiu i na całym Świecie zapanowałyby Wielkie Ciemności...
Władcę Pierścieni czytałem - już po raz drugi w życiu - w pierwszych dniach stanu wojennego,
w grudniu 1981 roku; Ciemności rozsnuwały się za oknem, a Frodo był jeszcze daleko od Góry Przeznaczenia.
foto: plakat filmowy (Decca Records), źródło: internet
-
:D - Użytkownik: Waldi, 2013-01-08 15:14:10
Ryszard czytając Twoje wpisy na blogu zaczynam mieć ochotę by znów zacząć czytać książki. Czarodziejem chyba jesteś. -
;) - Użytkownik: Kuba Nagórski, 2013-01-08 14:08:46
Ryszard - wysmienity tekst z dobrą pointą ;)





