2016-12-13 - 30 srebrników
"Hakeldama", Zbigniew Herbert
Kapłani mają problem
z pogranicza etyki i rachunkowości
co zrobić ze srebrnikami
które Judasz rzucił im pod nogi
suma została zapisana
po stronie wydatków
zanotują ją kronikarze
po stronie legendy
nie godzi się wpisywać jej
w rubryce nieprzewidziane dochody
niebezpiecznie wprowadzić do skarbca
mogłaby zarazić srebro
nie wypada
kupić za nią świecznika do świątyni
ani rozdać ubogim
po długiej naradzie
postanawiają nabyć plac garncarski
i założyć na nim
cmentarz dla pielgrzymów
oddać - niejako
pieniądze za śmierć
śmierci
wyjście
było taktowne
więc dlaczego
huczy przez stulecia
nazwa tego miejsca
hakeldama
hakeldama
to jest pole krwi
__________________
hakel - pole, dema - krew (aram.). Owo hakeldama lokalizowane jest w miejscu zwanym Gehenną.
Dlaczego przywołuję ten prosty, piękny wiersz? Bo te srebrniki brzęczą nam wciąż w uszach i jest ich więcej i więcej i usypała się z nich wielka góra i rośnie wciąż i rośnie i wkrótce sięgnie nieba i są już tylko te hakeldamy i już nic nie nie widać i noc zostaje nas na polach krwi ze sznurami w dłoniach.
PS
Spytać ktoś może, dlaczego akurat 30 srebrników (srebrnych szekli).
Odpowiedź jest w Księdze Wyjścia:
Wj 21,32
"Gdyby zaś wół zabódł niewolnika lub niewolnicę, jego właściciel winien wypłacić ich panu trzydzieści syklów srebrnych, wół zaś będzie ukamienowany".
30 srebrników to była cena za człowieka. I jeszcze jedno: tyle robotnik niewykwalifikowany zarobił w Palestynie w 3 miesiące.
2016-12-05 - Kosz ułomków. Z zewnątrz
![]()
J.M. Domenach nawiązując do dyskusji między Paulem Ricoeurem I Claudem Levi-Straussem: "zawsze rozumie się tylko z zewnątrz. Między obserwatorem a tym, co jest obserwowane, konieczny jest pewien dystans i nigdy nie będziemy mogli być etnologami naszego wlasnego szczepu" (za J.Sieradzan, "Jezus Magus", Kraków 2005).
Dlatego m.in. filozofowie chrześcijańscy muszą uważać, by ich wiara nie zaburzyła myślenia o tejże.
-
w tym temacie poniekąd - Użytkownik: rl, 2016-12-08 08:59:42
(...) nie ma żadnej szansy na znalezienie, gdziekolwiek na świecie czy historii, zjawiska religijnie "czystego" i doskonale "oryginalnego". Mircea Eliade
2016-11-12 - W nas ogród
Gdy szaruga, gdy zimno, wilgotno, myśl ucieka ku miejscu jasnemu, ciepłemu, przyjaznemu. Takiemu jak letni ogród.
Ogrody… Klasyczne, w stylu średniowiecznego hortus conclusus albo wirydarza, „w którym są rozmaite kwiaty, męczennicy jako róże, wyznawcy jako fiołki, dziewice jako lilie, pozostali więc wierni jako inne kwiaty”. W stylu renesansowym, znanym jako „włoski”,
z tarasami, grotami, schodami, żartami wodnymi, strumieniami, altanami na starych drzewach, z giardino segreto. W barokowym stylu francuskim z tym zamiłowaniem do ornamentu, z kwietnymi haftowymi parterami, żywopłotami, rabatami, salonami, gabinetami, boskietami, siecią kanałów, z „gęsimi dróżkami”. W stylu rokoko, z jego rozproszeniem, rozdrobnieniem, z tą ironiczną swobodą. W poważnym stylu angielskich dżentelmenów, z ich chorobliwą pasją do trawników, gazonów, formowanych przemyślnie drzew i krzewów, konnych i pieszych dróżek i alei, do zamglonego widoku. W eklektycznym stylu kolonialnym, sentymentalnym, z piramidą egipską, świątynią Diany, fontanną Herkulesa, nimfeum, koryncką eksedrą, domem gotyckim, palladiańskim mostkiem, domem Racine’a i wyspą Rousseau, indyjskim pawilonem, chińską altaną, japońską pagodą i Bóg wie, czym tam jeszcze. W stylu persko-arabskim z jego upodobaniem do zamkniętej przestrzeni, symetrii, cichej, stojącej wody i kwiatu pomarańczy. W stylu ogrodów chińskich, gdzie przez ozdobną bramę p’ai lou wkraczamy w świat lotosu, bambusa, śliwy
i sosny. W stylu suchych ascetycznych ogrodów japońskich. Wreszcie ogrody modern. Gdzie panuje spokój, luz, a wszystko jest łatwe, czyste i przyjemne, algebraicznie
i geometrycznie uporządkowane.
Każdy inny, jeden piękniejszy od drugiego. Może odszukasz kiedyś ten swój, gdzie wszystko staje się jednością: śpiew ptaka, podmuch wiatru, posadzona roślina, ułożona z kamyków alejka - tam znajdziesz harmonię i sens.
Może taki ogród jest w Tobie samym?
(pamięci Jonasza Kofty, w kolejną rocznicę śmierci)
2016-10-29 - Kosz ułomków. Język zła
![]()
"Tucydydes dostrzegał, że kiedy zaatakowany jest nasz język odnoszący się do dobra i zła, znaczy to, że moralny rozkład jest daleko posunięty, tak daleko, że jeśli się nie podejmie wysiłku, by oczyścić 'dialekt plemienny', zagrożona będzie cała świadomość moralna [..] Dobro i zło czynów nie jest sprawą opinii, prawo to nie jest po prostu to, co rządząca klika ma moc narzucić i egzekwować".
(A.H. Armstrong).
Sokratesie, przybądź.
2016-10-17 - Przemilczenie
W I wieku, a już na pewno w jego VII dekadzie, chrześcijanami w Rzymie byli prawie wyłącznie zhellenizowani Żydzi. Udział innych nacji był znikomy lub zgoła żaden.
Dlatego Henryk Sienkiewicz czyniąc (głównymi) bohaterami powieści Quo vadis Ligię i Ursusa (Ligowie), rzymskich ekwitów i patrycjuszy, Greka Chilona popełnia cichy, lecz znaczący fałsz. Przemilczenie. Powiecie, a Piotr? a Paweł? No tak...
Cóż, artysta może kształtować materię dzieła wedle swej woli.
Ciekawe przy tym, że H. Holstein przyczynę dziwnego milczenia Józefa Flawiusza nt. pożaru Rzymu w 64 r. ("Autobiografia") upatruje w tym, że denuncjatorami chrześcijan mogli być wyznawcy judaizmu.
O, pokręcone ścieżki naszej historii!





