2017-04-01 - Koszutka, Mariacka i okolice 23. Głos trąbki

Porządkując jedną z szaf zmarłej w styczniu Mamy, znalazłem przykurzoną siatkę, a w niej mój stary mundurek harcerski. Krzyż z czerwoną podkładką [zakończyłem harcerską przygodę w pięknym stopniu harcmistrza], granatowy sznur z ramienia (w czasie wakacyjnym komendant obozu), czarno-biała chusta, białe wywijki i czarne getry z dwoma białymi paskami.
 

6_Bialka_oboz.jpg


Do harcerstwa trafiłem późno, bo w połowie liceum (wtedy, na początku lat 70. - czteroletniego), skuszony w końcu... No właśnie, czym? Raczej mieszczuch, o niewielkich skłonnościach do tarzania się w piachu i nurzania w leśnej gęstwinie, bez szczególnego upodobania do hierarchii, kategoryzowania (co nieuchronnie prowadzi do konieczności słuchania bez szemrania poleceń ludzi na ogół obiektywnie głupszych od ciebie).
A jednak.
A jednak przystałem do ekipy i przez kolejnych parę lat bawiłem się doskonale. Odcierpiałem swoje na początku, bezskutecznie próbując forsować osobisty, indywidualny pogląd na harcerską służbę; zmagając się z wiszącymi linowymi mostkami (mam przeraźliwy lęk wysokości); latrynami, w których siedzisz nad zalatującym 3-metrowym dołem na chybotliwej żerdce razem z czterema innymi przymuszonymi jak ty; zimną wodą o poranku i taką samą (dlaczego?) w słoneczne upalne południe, a która w żaden sposób nie jest w stanie wypłukać tłustej mazi z dna twojej menażki; przygryzając zęby podczas kolejnej próby (na Boga, której to już?) bezszelestnego obrócenia się w prawo w szeregu podobnych ci nieboraków. I tak dalej i dalej. Widać z tego szybkiego wyliczenia, że harcerstwo pojmowałem od początku w kategoriach letniego obozowego wypoczynku (plus wiosenno-jesiennego biwakowania).
I tak już zostało. Oczywście było też harcerstwo śródroczne, szkolno-drużynowe, szczepowe i hufcowe, ale nie ono było solą ziemi.

I tu mam diagnozę (dla siebie). Nocne gwiaździste niebo nad pachnącymi łąkami magicznej Lipowej koło Żywca, chlupot wody i błota w butach po trzytygodniowych bezustannych ulewach, nogi tych dziewcząt, ledwo-ledwo przysłonięte krótkimi szarymi spódniczkami, piski i wrzaski niedorostków okładających  się workami wypełnionymi zbitą słomą w czasie "letnich igrzysk obozowych", uważne oczy słuchających wieczornej opowieści, cisza, przerywana od czasu do czasu podejrzanym trzaskaniem gałązek w czasie samotnego trzeciego orlego pióra.

Z tamtych lat wiele dobrych znajomości a często przyjaźni, czar zamknięty pod skrzypiącą już nieco skórą.
Głos trąbki. On już mnie nie wezwie, może kiedyś odeśle na odpoczynek.

* Na zdjęciu obozowanie w roku 1947, wtedy mnie jeszcze nie było na świecie.
* Sprzeciw wobec, opór przed różnymi durnymi HSPS-ami, "Ukrainy", ułani, szwoleżerowie, Dorota i Carmela (a tak), szkopy i dekownicy, etos wojny przeciw bolszewikom, ostentacyjne maszerowanie do kościoła w niedziele i święta. To się naprawdę liczyło. Ale bogoojczyźnianego, jednowymiarowego w istocie, harcerstwa nie dane mi było - na szczęście - skosztować.
* Byli, nieopodal, ludzie nieco starsi, którzy wsłuchiwali się w Głos Ludu. Chwała im jednak za to, że przymykając oczy pozwalali na tę dobrą, historyczną  interpretację harcerskiej służby.
* Szeregi... Z katowickiego środowiska, bez rozróżniania, kto z kim, a kto przeciw komu: bracia Wieczorkowie, Paweł i Krzyś, Marek Ujejski, Bartek Majeran, Marek Byszewski (ŚP.), bracia Cofałowie, Andrzej i Michał, Andrzej Grim, Mirek Idzik, Jasiu Gołąbek, Jurek Marcol, Romek Duczek, Jasiu Isakow, Koziołowie, Heniek Palus i Piotrek Stróżyna, Marek Wójcicki i Ewa Urbańczyk. Na przykład.

Wesołego Alleluja A.D. 2017

  • :) - Użytkownik: rl, 2017-04-04 10:17:24
    Miło słyszeć, Czytelniczko.
  • komentarz - Użytkownik: Małgorzata , 2017-04-02 10:58:20
    Matki zawsze przechowywały rzeczy, które my, po latach ze wzruszeniem wyciągamy z tegoi "maminego" archiwum....
    Piękne wspomnienia ...
    Nie zawsze zostawiam "ślad". ale czyta, zawsze czytam ....

2017-03-15 - Być może

Myśl taka, niby-heretycka:

Gdyby Żydzi w Jezusa uwierzyli, nie byłoby chrześcijaństwa.

Więc może tak lepiej?

PS. Jest taki pogląd, iż Żydzi mają swoją ścieżkę do Ojca, więc nie potrzebują Syna.

 

2017-02-28 - szkoda

Teraz żałuję, że nie zadałem sobie trudu, by samemu coś napisać.
Jezus
W epilogu Twarzy Jezusa Gezy Vemesa

 

 

2017-02-06 - Literatura? A jakże!

ewangelisci.gif Ewangelie są literaturą, a literatura wymaga egzegezy, wyjaśniania. Geza Vermes

Jesteśmy w pierwszym wieku naszej ery („po Chrystusie”, jak długo pisano, a niektórzy wciąż piszą), raczej przy jego końcu, i na początku wieku następnego. W stolicy imperium, w Rzymie, lecz może w Aleksandrii, jeszcze w Azji Mniejszej, i na Bliskim Wschodzie (to ostatnie jest tutaj określeniem anachronicznym,  ale sytuuje geograficznie dość precyzyjnie).

Dziś dwa słowa o Ewangeliach. Ale nie o kwestiach religijnych rzecz będzie, bo nie to miejsce, i nie te kompetencje piszącego. Jeśli nie o sprawach wiary, to o czym?
O literaturze… Są przecież święte księgi równiez literackimi kreacjami, bo nawet jeśli Bóg (bogowie) stali za plecami piszących, to jednak ludzkie ręce zawsze trzymały trzcinę, ptasie piórko, stylus. I Wedy, i Upaniszady, i Koran, i Tora, i Ewangelie tak powstały, choć czasem głosi się pogląd, że księga została na tę ziemię s p r o w a d z o n a przez archanioła, proroka (jeśli poczuliście tu Państwo oddech heretyka, to trudno).

Cóż zatem powiedzieć można o literackich wyróżnikach czterech Ewangelii?
Językowy grunt
Wszystkie napisano w jezyku greckim, koine, owej lingua franca świata ówczesnego, co może być zaskoczeniem dla tych, którzy za językowe spoiwo rzymskiego cesarstwa uważają łacinę. Z kolei przypuszczenia, iż któraś z Ewangelii powstała w języku aramejskim (języku Jezusa, de facto dialekcie galilejskim), zostały definitywnie obalone przed wielu już laty. Nie wyklucza to oczywiście faktu, że źródła Ewangelii (jak np. hipotetyczne Źródło Q lub tzw. źródła M i L) były spisane w aramejskim.
A zatem:
Styl i forma
Każdy z Ewangelistów ma swój własny, niepowtarzalny styl.
Marek („Marek”, „Łukasz” i in. to umowne określenia autorów Ewangelii) jest zwięzły, jego styl jest oszczędny. W pierwszej historycznie Ewangelii (powstała w Rzymie? w Aleksandrii?) jej autor eksponuje cuda Jezusa, egorcyzmy i uzdrowienia, a robi to konsekwentnie.
Mateusz swą Ewangelię pisał dla greckojęzycznych gmin żydowskich, co przekłada się na liczne Starotestamentowe nawiązania i cytaty. Rozbudowuje wydarzenia i wypowiedzi Jezusa (proszę porównać jego Kazanie na Górze z Łukaszowym Kazaniem na Równinie i ich wersje Modlitwy Pańskiej).
Język Łukasza jest wyrafinowany, jego słownictwo bogate, a konstrukcje zdaniowe złożone, co dobrze koreluje z tradycją, w której uważa się Łukasza za lekarza. Jest Łukasz indywidualistą i źródła traktuje swobodnie, układając wedle swego uznania dostępny materiał. Talent literacki Łukasza widoczny jest szczególnie w Dziejach Apostolskich. Żywa narracja łączona jest tu z udramatyzowanymi mowami.
Mateusz wplata w tekst słowa aramejskie, czego nie robi Łukasz, adresujący swą Ewanglelię do nawróconych pogan z gmin Azjii Mniejszej, którzy aramejskiego znać nie mogli. Mateusz jako jedyny z synoptyków opowiada o dzieciństwie Jezusa, i w tym fragmencie zbliża się do ewangelii apokryficznych, co odpowiadało ówczesnym potrzebom i oczekiwaniom, z drugiej strony mówi coś o umysłowości piszącego.
Ewangelia Janowa, niesynoptyczna, idąca jakby w poprzek pewnym tradycjom, to erupcja wyobraźni (by nie powiedzieć – „fantazji”), jednak na  mocnym filozoficznym, kulturowym podkładzie. A jak się to czyta…

To tylko parę spostrzeżeń. Po szczegółowe, jakże pasjonujące analizy odsyłam do specjalistów. Na początek polecam Gezę Veremesa, E.P. Sandersa, ks. Waldemara Chrostowskiego.

Na koniec uwaga: cztery Ewangelie to cztery obrazy, wizerunki Jezusa. Przetworzone, uformowane, także literacko. Literaturo, bez ciebie nie ma ani tego życia, ani życia przyszłego. Amen.


 

2017-01-25 - Komu wladzę, komu?

Z Księgi Sędziów:

7 Doniesiono o tym Jotamowi, którzy poszedłszy, stanął na szczycie góry Garizim, a podniósłszy głos, tak do nich wołał: 
«Posłuchajcie mnie, możni Sychem, 
a Bóg usłyszy was także. 
8 Zebrały się drzewa, aby namaścić króla nad sobą. 
Rzekły do oliwki: "Króluj nad nami!" 
9 Odpowiedziała im oliwka: 
"Czyż mam się wyrzec mojej oliwy, 
która służy czci bogów i ludzi, 
aby pójść i kołysać się ponad drzewami?" 
10 Z kolei zwróciły się drzewa do drzewa figowego: 
"Chodź ty i króluj nad nami!" 
11 Odpowiedziało im drzewo figowe: 
"Czyż mam się wyrzec mojej słodyczy 
i wybornego mego owocu, 
aby pójść i kołysać się ponad drzewami?" 
12 Następnie rzekły drzewa do krzewu winnego: 
"Chodź ty i króluj nad nami!" 
13 Krzew winny im odpowiedział: 
"Czyż mam się wyrzec mojego soku, 
rozweselającego bogów i ludzi, 
aby pójść i kołysać się ponad drzewami?" 
14 Wówczas rzekły wszystkie drzewa do krzewu cierniowego: 
"Chodź ty i króluj nad nami!" 
15 Odpowiedział krzew cierniowy drzewom: 
"Jeśli naprawdę chcecie mnie namaścić na króla, 
chodźcie i odpoczywajcie w moim cieniu! 
A jeśli nie, niech ogień wyjdzie z krzewu cierniowego i spali cedry libańskie". 

Co dedykuję przedstawicielom Władzy...

 

« Pierwsza  < 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 >  Ostatnia »