Ostatni Ogród - Opinie

Magdalena Rabizo-Birek (rzeszowska „Fraza”, Uniw. Rzeszowski):

Ryszard Lenc, choć to współcześnie niezbyt popularne, z determinacją uprawia mocno zakorzenioną w polskiej literaturze formę opowiadania. Ostatni ogród zawiera trzynaście utworów, z których wiele gościło na łamach znanych polskich czasopism literackich, dobitnie świadcząc o ich artystycznej wartości. Niektóre z nich – jak Karnawał w Val di San Marco, Portret Thomasa Listera czy
Erinna i Baukida – są w istocie mikropowieściami, kryjącymi w sobie potencjał możliwych do rozwinięcia wątków i dopowiedzeń intrygujących historii ich bohaterów.

Autor wydaje się cenić w formie opowiadania zarówno to, że daje mu ono możliwość szybkiego ucieleśnienia wielu różnorodnych pomysłów, opowiedzenia zdarzeń i historii rozgrywających się
w różnych miejscach (Polski, Europy, świata), epokach i okresach, jak i wynikające z jego skrótowej formy elementy niedopowiedzenia, zagadki i tajemnicy. Wątkiem spajającym opowiadania są powiązane ze sobą fenomeny: fascynacji, zaczarowania, zakochania, opętania i obsesji – twórczych, ale i destrukcyjnych idée fixe ludzkości. Ryszard Lenc zdaje się twierdzić, że człowiek jest przede wszystkim istotą fantazjującą, homo religiosus i homo artifex.

Jarosław Wach (lubelski „Akcent”):

Bohaterami utworów Lenca są przeważnie ludzie samotni, skrzętnie skrywający przed światem swe bóle i udręki.To niedocenieni artyści, marzyciel e i dziwacy nieprzystosowani do życia lub zepchnięci na jego margines. Jednak autor opowiada o nich z wyraźną czułością, odkrywa ich tłumione pasje czy namiętności, z czasem przeradzające się w obsesje i prowadzące na ogół do tragedii.

Introwertycy, mizantropi czy po prostu ludzie nieśmiali, ale także i ci zagubieni, którzy wytrwale szukają swego miejsca w świecie, znajdą w postaciach wykreowanych przez Ryszarda Lenca wyrazicieli ich własnych bolączek, lęków i niepokojów.

Taki pisarz bez wątpienia jest im potrzebny. Choć pewnie nie tylko im.



« powrót