2016-03-18 - Magda Rabizo-Birek o "Chimerze"

Redaktor naczelna rzeszowskiej Frazy napisała o Chimerze (Fraza nr 90/4-2015


                                     Podróże przez przestrzeń i czas

Z twórczością prozatorską Ryszarda Lenca po raz pierwszy zapoznałam się jako jurorka prozatorskiej części Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. K.K. Baczyńskiego w Łodzi w 2005 r., na którym otrzymał III nagrodę. Wśród nadesłanych przez niego opowiadań najbardziej spodobało się jurorom (wśród których byli prozaicy Monika Mostowik i Grzegorz Strumyk) opowiadanie Ja, Wittgenstein, które wraz z wybranymi tekstami pozostałych laureatów ukazało się w 2005 roku w numerze 1–2 „Frazy”. Opowiadanie stało się także tytułem debiutanckiego tomu prozy Lenca, który ukazał się nakładem Stowarzyszenia Literackiego im. K.K. Baczyńskiego w Łodzi w roku 2007. Od 2005 roku utwory Lenca regularnie goszczą na łamach naszego pisma. Publikowały je także: „Odra”, „Akcent” , „Topos”, „Pogranicza” i „Twórczość”. W kolejnych latach pisarz był laureatem kilku innych nagród, wśród których wyróżnić należy nagrodę V Międzynarodowego Festiwalu Opowiadań we Wrocławiu.
Ta właśnie forma prozatorska – opowiadania – są ulubionym gatunkiem literackim Lenca i w nich osiąga niemałe mistrzostwo i oryginalność. Jednak konsekwentne uprawianie tej formy – z otwartymi rękami przyjmowanej w czasopismach, zaś mniej popularnej wśród polskich czytelników (a co za tym idzie – także wydawców, preferujących powieści) utrudnia mu publikację kolejnych książek. Oryginalność prozy Lenca wynika w pewnej mierze z jego ścisłego wykształcenia i zainteresowań filozoficzno-kulturowych (jest doktorem nauk fizycznych). Stąd też może bardzo szczególny i długi proces powstawania jego tekstów i towarzyszące im staranne kwerendy, których refleksem jest rozbudowana rama metatekstowa opowiadań: autorskie wprowadzenia, posłowia, motta, a nawet obszerne przypisy. 
Mieszkający w Katowicach pisarz tworzy prozę przenikniętą żywiołem eseistycznym, prozę pytań filozoficznych, ale splata ją w ciekawy sposób z żywiołem życia, z egzystencją ludzi żyjących współcześnie i dawniej, wychowanych w kręgu kultury europejskiej, o korzeniach judeochrześcijańskich, ale także wyrastających z tradycji Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Jego proza wyrasta z tradycji wysokiego modernizmu – z dzieł Tomasza Manna, Hermanna Hessego, Marguerite Yourcenar, a w polskiej literaturze – z mądrościowej, erudycyjnej prozy Stanisława Vincenza i Teodora Parnickiego.
To wielkie wzory, ale odniesienie do nich twórczości Lenca nie jest przesadne. Skromniejsza, na miarę naszych czasów jest na pewno ich forma – krótkiego, kilku, kilkunastostronicowego opowiadania. Pisarz jednakże projektuje swoje książki jako „powieści w opowiadaniach”, układa w cykle, których problematykę sygnalizują znaczące tytuły, na przykład nieopublikowana Daimonia miała być rozpisanym na różne, fikcyjno-eseistyczne odsłony traktatem na temat zła i refleksją nad możliwością – lub raczej niemożliwością jego wykorzenienia z życia społecznego i indywidualnej egzystencji. Gdybyśmy mogli przeczytać kiedyś w całości zaprojektowaną przez Lenca książkę, a nie być zdanym na lekturę opublikowanych w różnych pismach odmiennych formalnie i tematycznie pojedynczych tekstów, moje zestawienie z dziełami wielkich pisarzy XX wieku, zyskałoby mocne potwierdzenie.
Zawartość intelektualna opowiadań Lenca bywa trudna, ale pisarz znalazł dla niej stylistycznie przejrzystą, przyjazną czytelnikowi, bo opartą na oswojonych konwencjach formę: baśni, przypowieści, studium psychologiczno-obyczajowego, zwykle podanego w narracji pierwszo- i trzecioosobowej. Filozoficzność, refleksyjność wyrasta w jego prozie jakby naturalnie z materii życia, potwierdza swe zakorzenienie w naturze człowieka, w niegasnących, odradzających się w jednostkach niepokojach egzystencjalnych i metafizycznych, stanach niezadomowienia w bycie rodzących pytania: „Skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy”, zaprzeczających ponurym przepowiedniom Witkacego o całkowitym zwycięstwie masy nad „istnieniem poszczególnym”, zaniku poczucia Tajemnicy Istnienia, dominacji kultury popularnej i płaskiego, zdroworozsądkowego światopoglądu materialistycznego.
Drugi z jego tomów – wydany w grudniu 2014 roku tom Chimera – wydaje się kompromisem między pisarzem i jego wydawcą. Nie jest bowiem wymarzonym cyklem osnutym wokół wybranego przez pisarza tematu. Można jednak odnaleźć nić problemową spajającą opowiadania, a nawet całą twórczość Lenca. Jest nim tajemnica, zagadka, wydarzenie lub ciąg wydarzeń wykraczających poza kategorie zdrowego rozsądku i płaski materializm. Lenc jest pisarzem cudowności, wzbogacającym świat o dodatkowy wymiar swej ciekawej wyobraźni. Jest także pisarzem globalnej kultury i jej wielkich, choć niekiedy minionych cywilizacji: sumeryjskiej, starogreckiej, starochińskiej, indyjskiej.
Chimera, paradoksalnie, może się spodobać czytelnikom dlatego, że zawiera opowiadania reprezentatywne dla twórczości pisarza, ciekawe, niekiedy znakomite, przywodzące na myśl wczesne zbiory Jorge Luisa Borgesa – zwłaszcza jego genialne Fikcje, a także opowiadania Olgi Tokarczuk z tomu Gra na wielu bębenkach. Odbywamy z autorem zawrotną podróż przez wszystkie epoki, różne kultury, niemal wszystkie kontynenty. W tę podróż warto się z nim wybrać. Największe jednak wrażenie wywołuje opowiadanie przywodzące na myśl wiejską i małomiasteczkową prozę Jarosława Iwaszkiewicza i Wiesława Myśliwskiego Pan Bóg z Czeremchy, którego bohaterem jest z pozoru zwyczajny, a w istocie niezwykły organista, odkrywający w sobie, choć być może bardziej w odnowionych z pietyzmem z jego inicjatywy starych organach cudowną moc. Świetnie zinterpretował aktorsko to opowiadanie aktor Waldemar Czyszak na spotkaniu z pisarzem w rzeszowskim Pubie Underground 26 maja 2015 roku.

 

 

 

2016-03-11 - Co u mnie w tym roku

W zapowiedziach na rok 2016:

W Twórczości           Karnawał w Val di San Marco
W Akcencie              Portret Thomasa Listera
Na portalu Esensja    Basso Ostinato 

Karnawał to opowieść o fascynacji starszego mężczyzny młodą kobietą. W tle toskański karnawał, zabawa komedią dell'arte. Jest nierealnie, magicznie i w końcu trochę strasznie.
W Portrecie opowiadam o zauroczeniu (wzajemnym) maturzysty i studentki ASP. Jest rok 1981, sierpień; potem akcja przenosi się do roku, powiedzmy, 1995.
Ona w ramach wakacyjnej pracy dyplomowej przygotowuje obrazy inspirowane XIX-wiecznym rodzajowym malarstwem angielskim. On pozuje jej do portetu.
Basso ostinanto to z kolei rzecz o współczesnej sekcie gnostyków.

Zapraszam do lektury. Twórczość i Akcent dostępne są w Empikach. 

2015-11-27 - 2 grudnia w Warszawie

2 grudnia o godz. 18.00 w Muzeum Literatury przy warszwskim Starym Rynku 20 planowane jest spotkanie w ramach cyklu "Środa z Formą". Trzech panów: Lenc, Maciejewski, Maślanek będzie rozmawiać o swoich książkach. To ostatni w tym roku wieczór "Chimery". Wszystkim gościom, tym którzy książeczkę kupili i tym innym, pięknie dziękuję.

A tu link o wydarzeniu:

http://www.wforma.eu/-sroda-z-forma-edycja-9-%E2%80%93-02122015.html

Muzeum informuje:

http://muzeumliteratury.pl/sroda-z-forma-7/