2016-05-13 - Jak wygląda raj

IKONKI_!1.jpg

Wygląda zwyczajnie. Przynajmniej ten żydowski (bo jest także raj gojów i raj muzułmański, zwany tureckim; raje te, bo może Państwo nie wiecie, sąsiadują ze sobą i bez paszportu i specjalnej wizy granicy nie przekroczysz).
To dość duże miasto, otoczone polami, łąkami, lasami. W raju jest się na ogół aniołem (mniejsi są aniołkami). Jest ulica, przy której swe wille mają Trzej Patriarchowie (Abraham, Izaak, Jakub), jest ulica, którą spaceruje Prorok Eliasz, jest zaułek Baal Szem Towa, za miastem swe pałace mają królowie Dawid i Salomon. W raju się mieszka, kocha, bije żony, modli, je i pije (czasem tęgo), czeka na mesjasza, z raju można niestety jako dziecię, po otrzymaniu prztyczka w nos, co powoduje zapomnienie tego, co przed narodzinami, udać się na ziemię - urodzić się.

Taki los spotyka Szmula Abę, który jednak unika amnezji, przechytrzając pijaczynę konwojenta dzieci z raju na ziemię.  Po tych dziwnych narodzinach Szmul organizuje sesje wspominkowe dla mame, tate oraz ich trójki znajomych. Przygody aniołka Szmula oraz jego przyjaciela Szczylka są treścią książki "Księga raju", którą napisał tuż przed II wojną Icyk Manger, bardziej (co wyczytałem) znany jako znakomity poeta jidysz. Urodzony w Czerniowcach w 1901 roku, wojnę przeżył w Anglii, skąd potem wyemigrował do Nowego Jorku.

Polecam Wam tę niedużą, zabawną i mądrą książeczkę, której brakuje może konsekwencji w rozwiązaniu wątków fabularnych, ale nie brakuje złośliwego, przenikliwego - jakżeby inaczej - humoru. Czyta się przyjemnie; jest bajkowo, gdy księżyc zalewa raj srebrną poświatą, a wielki, tuczony na ucztę z okazji przyjścia mesjasza wół Szor Habor ucieka przerażony z raju żydowskiego do raju gojów. Jeśli chcecie wiedzieć, jak na tę ucieczkę zareagowali najważniejsi w raju cadykowie i co się z Szor Haborem stało - przeczytajcie "Ksiegę raju".

PS
Piekło też gdzieś jest, ale w te rewiry nasi bohaterowie się nie zapuszczają. Wygląd piekła i obyczeje tam panujące są więc nadal tajemnicą.

lewiatan1.jpg\

Fotografii Szor Habora  w necie nie znalazłem, tu na zdjęciu Lewiatan.
On także zostanie spożyty, gdy już przyjdzie mesjasz. Zwróćcie uwagę, że Żydzi czekają na mesjasza również w raju. Coś jest chyba nie tak...

(Piszę mesjasz małą literą, bo tak pisze Manger i inni Żydzi.
W judaizmie mesjasz oczywiście NIE jest Bogiem).

2016-05-06 - Historia patrzy

Non enim architectus potest esse grammaticus.
Nie może inżynier być [równocześnie] gramatykiem.
Witruwiusz Pollion
(czasy cezara Augusta)
 

Przyznać muszę, że ostatnio filtruję dość kategorycznie czytane w internecie teksty
i niestety nie treść, nie zawartość o tym decyduje. Ma znaczenie oczywiście w pierwszym oglądzie, ale już w drugim decyduje sprawność językowa piszącego. Źle piszę! – nie sprawność, a zwykła przyzwoitość. Otóż nie mam już siły patrzeć na te wszystkie kiksy, potknięcia, na to zwykłe niechlujstwo, które ma za nic podstawowe reguły języka – ortografię, interpunkcję, o normach składniowych już nie wspomnę. Piszącym wydaje się – i jest to praktyka powszechna – że wystarczy wydobyć z siebie błyskotliwą, ciekawą, mocną myśl i nie ma żadnego znaczenia, JAK to zostanie pokazane. To jak z daniem na talerzu, co bardzo ładnie wypłynęło ostatnio w jednym z telewizyjnych kulinarnych zmagań (wygrał konkurs arcymistrz prezentacji przygotowywanych potraw). Otóż forma ma znaczenie czasem większe niż zawartość. A przynajmniej jest równocenna. Tak samo z pisaniem. Zamiast wartych uwagi myśli, opinii dostajemy językową miazgę.

PS
Najgorsze nie są jednak szybkie, krótkie internetowe notki, posty. Ich autorom można
w sumie wybaczyć. Siła przed prawem. Nie można – twórcom opracowań, powiedzmy naukowych czy quasi-naukowych. Panie i panowie – więcej skupienia. Proszę
o to jako czytelnik wielu internetowych prac historycznych. Ta Historia na nas patrzy. I nie bardzo zgadza się z panem Witriuwiszem.

2016-04-09 - Kosz ułomków. Złote czasy?

IKONKI_KOSZYK.jpg

Z cz. I Historii filozofii Władyslawa Tatarkiewicza wynotowuję taki passus:

Ale w końcu II w. p. n. e. stosunki zmieniły się. Młodzież rzymska zaczęła jeździć do ośrodków nauki greckiej, aby tam słuchać wykładów filozoficznych. Niebawem szkoły filozoficzne osiedliły się w Rzymie. Wytworzyła się moda na filozofię: ludzie zamożni trzymali w swych domach filozofów i za rozrywkę uważali przysłuchiwanie się dysputom; jedni czynili to z zamiłowania, inni, jakim to wypominał Tacyt, z próżności.

"Trzymali w domach filozofów".

2016-04-04 - Kosz ułomków. Taki dzień

IKONKI_KOSZYK.jpg (dawno go nie było)

Pisze do Kalwisjusza nieoceniony Pliniusz Młodszy, przełom I i II w n.e. 
(List III 1, cyt. za L. Winniczuk)

Nie wiem, czy spędziłem kiedyś czas równie przyjemnie, jak niedawno podczas pobytu u Westricjusza Spurinny, i to do tego stopnia, że nie chciałbym w starości — o ile będzie mi dane starości doczekać — brać sobie za wzór nikogo innego. Trudno bowiem o bardziej ustalony tryb życia. A mnie odpowiada — podobnie jak ustalony bieg ciał niebieskich — systematyczny tryb życia, zwłaszcza u ludzi starszych. Ludzie w młodszym wieku mogą sobie pozwolić na życie nieco swobodniejsze i bardziej burzliwe; w życiu ludzi starych wszystko powinno być pełne spokoju i systematyczności: na zapobiegliwość — już za późno, a ubieganie się o urzędy — wprost nie przystoi.
Tej zasady Spurinna przestrzega jak najściślej; co więcej, nawet sprawy drobne (drobne — o ile nie powtarzałyby się codziennie) — załatwia według pewnego ustalonego porządku tak, jakby toczyły się kołem. Rano pracuje leżąc na sofie, o godzinie drugiej (tj. ok. 7.00 rano, przyp. rl) każe sobie podać obuwie i odbywa przechadzkę na przestrzeni 3000 kroków (4,5 km), wpływa to dobrze na ogólne samopoczucie i na stan fizyczny. Jeżeli są jacyś znajomi, prowadzi się rozmowy na poważne tematy; jeżeli nie ma nikogo, lektor czyta mu książkę, niekiedy robi to także w obecności znajomych, o ile im to odpowiada. Następnie odpoczywa, i znowu książka albo rozmowa — cenniejsza od lektury! Wkrótce potem wsiada do powozu...

Czyż nie przyjemnie?

2016-03-31 - Nie żyje Imre Kertesz

31 marca zmarł w wieku 87 lat Imre Kertesz, laureat Narody Nobla w dziedzinie literatury za książkę "Los utracony". O sobie w Auschwitz. Kto myśłi, że o obozach nazistowskich powiedziano i napisano wszystko, a nie zna "Losu", niech tę książkę przeczyta. To przyczynek do pewnej dyskusji, w czasie której ktoś wyraził pogląd, że "holocaustu jest ostatnio w kulturze aż nadto". Nigdy nadto, panie kolego (pomijam oczywiście "holocaust business", który jest odrażający).
Napisał Kertesz jeszcze osiem książek, ja niestety znam tę jedną.

« Pierwsza  < 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 >  Ostatnia »