2016-09-16 - Kosz ułomków. Fałszywy (jak zwykle) Seneka

IKONKI_KOSZYK.jpg 
Z książki Lidii Winiczuk poświęconej listom Pliniusza Młodszego wynotowałem coś takiego:

"Nasuwa się tutaj porównanie (Pliniusza - rl) z surowym — pozornie — Se­neką, który potępia, krytykuje wygodnictwo drugich, ale sam ko­rzysta z lektyki — znajduje jednak dla siebie usprawiedliwienie; cierpi — dla zdrowia!
<<Gdy wracam z odbytej w lektyce przejażdż­ki, czuję się nie mniej zmęczony, niż gdybym to, co przesiedzia­łem, odbył pieszo. Bo dać się długo nieść — to także trud (dla kogo? — L.W.). Dla mnie jednak wstrząsanie ciała było potrzebne, by żółć, jeżeli osiadła w ciasnych przewodach, została rozpędzona, lub sam oddech, jeśli z jakiejś przyczyny stał się gęstszy, był roz­cieńczony przez wstrząsy, które wedle mego odczucia dobrze mi zrobiły>> (Listy do Lucyliusza VI 55)".

I ja mógłbym tak się czasem męczyć...

 

  5044 komentarzy  | 

2016-09-08 - Kosz ułomków. Dla humanistów tout court

IKONKI_KOSZYK.jpg
"Nie ma w naszej części świata żadnej innej kultury humanistycznej niż kultura
pochodzenia starożytnego".
 
Profesor Adam Łukaszewicz - archeolog, epigrafik, filolog i papirolog
 

 

2016-09-04 - Drzewo, które oddycha nogami...

cypryśnik.jpg...a najchętniej w błocie.
Nieczęsto podróżuję. Trudno więc nie napisać o czymś, co się widziało na własne oczy.
To blisko, nie Grecja, nie Italia, nie Iliria. To pałacyk w Pławniowicach, dawna posiadłość Ballestremów. Jednego z rodów, które kiedyś władały majątkiem Śląska. U takiego Ballestrema praktykował Karol Godula. Pławniowice leżą niedaleko Kanału Gliwickiego, z Katowic jakaś godzina jazdy samochodem. Piękny ten pałac, piękny park. W parku cuda, platany, lipy, miłorzęby (ona i on), dęby, hibiscusy, magnolie, i to cudo największe - cypryśniki błotne, które na korzeniach mają pneumatofory, czyli bulwiaste narośla, którym drzewo pobiera tlen z atmosfery. Coś wyjątkowego. Zarządza pałacem, parkiem i parafią ksiądz dr Krystian Worbs. Cóż, kosi też trawę, negocjuje z konserwatorem zieleni wycięcie najmniejszej gałęzi, nawet zbiera drobne kamyczki, które wiatr lub ludzie rozsypują na alejkach. Przy tym człowiek ciepły, serdeczny i znakomity znawca rodzimej botaniki. Koniecznie trzeba Pławniowice zobaczyć. 
Są w pałacyku miejsca hotelowe, więc można tu spędzić weekend. Na fotografii cypryśnik 
z pałacowego parku. Niech mu się wiedzie (choć błota tu nie za wiele).
 

 

  1 komentarz  | 

2016-08-31 - Gnoza forever

Na portalu esensja.pl zamieściłem opowiadanie Basso Ostinato. Opowieść o perle.
Czy gnostycyzm może objawić się współczesnemu światu? Gnoza jest próbą dotarcia do Tajemnicy Świata, do Boga - rozumem. Przez długi czas walczyła o rząd dusz z chrześcijaństwem Pawłowym i soborowym. Jest od chrzescijaństwa wcześniejsza (w sensie pojęć podstawowych), ale okazała się zbyt pogmatwana i wykoncypowana, by nad tymi duszami zapanować.
W opowieści sięgam do "Hymnu o perle", podstawowego, rzec można, klasycznego tekstu gnostyków. Reszta to moja, zapewne trochę chora, wyobraźnia. Wyobraźmy sobie, że gdzieś, może nawet całkiem blisko, mieszka sobie stary gnostyk i kilku jego fanatycznych uczniów (fanatyzm jest nieodłączną siostrą myśli heretyckiej, ale także jej wrogów).
Jest też garść informacji o perłach. Jakież one piękne...

http://esensja.stopklatka.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html?id=23209

"Ksiądz wysoko podniósł monstrancję, po raz kolejny wszedł pod baldachim. Słońce zsunęło się z nieba i rozbłysło w rękach kapłana. Dzyń-dzyń, ministranci zagrali dzwonkami, komunijne dziewczynki z koszyczkami pełnymi różowych i czerwonych płatków ustawiły się za dwoma zakonnymi siostrami-przewodniczkami, równo, jedna za drugą, otrzepały białe kolana, poprawiły białe wianki, wstążki i białe sukienki. Wierni, znużeni upałem, ciężko dźwignęli się z kolan, poczty sztandarowe zajęły swoje miejsca w szyku.
„O milcząca Hostio biała…”, zaintonował wikariusz z megafonem. Zadudniła trąba. Procesja powoli ruszyła do trzeciego ołtarza. Julian przesunął się do przodu. Teraz oddalony był od nich o pięć, może siedem metrów. Jeszcze parę szybszych kroków, jeszcze ominie kilka starowinek i będzie miał ich oboje na wyciągnięcie ręki. Nie, po co się spieszyć. Do zwężenia ulicy pozostało ze sto metrów, czemu te nerwy? Szedł spokojnie. Musi wyrównać oddech, rozluźnić mięśnie, wyczyścić umysł. Pustka, otchłań...".

Swoistą odmianą gnozy czy też jej aplikacją była - według niektórych badaczy - myśl komunistyczna. Zaiste, wiele wspólnego. Dla dociekliwych bazowa lektura to "Religia gnozy" Hansa Jonasa. IKONKI_!1.jpg

PS. Ostatni dzień wakacji. Jest jakaś magia tego dnia. Czy przez 31 sierpnia roku pamiętnego? Czy przez rok 1980? Czy dla utraconych (bezpowrotnie?) letnich miłości? Czy zwyczajnie dlatego, że jesień za progiem, a szkoła (zawsze jakaś jest) tuż-tuż? 

 

 

2016-07-25 - Obsceniczny, czasem wulgarny


Ale bywa też delikatny, liryczny. Gdy pisze o swym uczuciu do Lesbii albo do… Juwencjusza. Gdy mówi, że kocha lub skarży się, żali, że ona/on już nie. Jest subtelny, gdy układa pieśni weselne, spisuje historię warkocza Bereniki czy tragiczne dzieje Attysa. Ale często jest dosadny, wali wprost. Nie bułka przez bibułkę.

Katullus, poeta doby końca rzymskiej republiki (1 w. p.n.e). Niewiele o nim wiadomo. Że mieszkał w Rzymie, ale też podróżował po Italii, jeździł do Bitynii (Pont, Morze Czarne), że stracił brata, miał kilku przyjaciół i wielu wrogów (w tym Cezara i jego otoczenie), że umarł młodo. Z niego potem Marcjalis, Propercjusz, może Owidiusz, ale raczej nie Horacy czy Wergiliusz. Ta obsceniczność niektórych (wielu) jego wierszy była powodem, że ledwo-ledwo prześliznął się przez szczeliny Historii Literatury i tylko szczęśliwemu przypadkowi (jak zwykle nieoczekiwane odkrycie) zawdzięczamy, że się uchował razem ze swoimi ponad stu wierszami. W czasach czujnej moralności krojony bezlitośnie, a jeśli już tłumaczono jego obsceny, to rżnięcie męskiej kurwy w dupę przekładano jako „klapsy wymierzone przyjacielowi”.
A teraz jest Katullus bez cenzury. W 2013 roku wiersze poety ukazały się w wydawnictwie Homini. Tego pełnego Katullusa mamy w tłumaczeniu Grzegorza Franczaka (90%) i Aleksandry Klęczar, która też książkę opatrzyła obszernym wstępem
i komentarzami.
Ale miało być wulgarnie i obscenicznie. Voilà.

Słynny wiersz (c.) nr 16. Zwróćcie uwagę na programową deklarację:
                      Poeta winien być zbożny i czysty
                      i na tym koniec – wiersze być nie muszą.

Zerżnę was w dupę i w mordę, do bólu,
cioty pieprzone – Aureli, Furiuszu!
Czytając moje pikantne wierszyki
wyrokujecie, że jestem bezwstydny?
Poeta winien być zbożny i czysty,
i na tym koniec – wiersze być nie muszą.
Bo wiersze są wtedy wdzięczne i dowcipne,
jeśli pikantne i nieco bezwstydne,
żeby umiały zbudzić śpiące zmysły
nie tyle chłopców, co włochatych starców,
którym się nie chce już robić lędźwiami.
Gdy o całusów czytacie tysiącach,
zaraz mi członka bierzecie pod lupę?
Wsadzę wam w mordę i zerżnę was w dupę!

Z minicyklu do niejakiego Gelliusza:
c. 80
Cóż rzec mam, Gelliuszu, o różowych wargach,
co śnieżnej zgoła nabierają bieli,
gdy rano wychodzisz lub coś cię z letargu
leniwej sjesty podrywa z pościeli?
„Nie mam pojęcia” – odpowiesz. Wieść niesie,
że co chłop ma w kroku, to possać ci chce się.
Prawda! Świadkami zmęczenie lizanta
i osiadła na wargach ubita śmietana.

Smakowicie o Cezarze:
c.57
Dobrana para męskich kurwiszonów:
pedzio Mamurra i Cezar zboczeniec*.
Nic w tym dziwnego: obydwaj splamieni,
jeden po rzymsku, drugi po formiańsku,
a plam tych żaden nie wywabi proszek.
Para bliźniaków, maniacy bezecni,
w jednym łóżeczku, a obaj uczeni,
wiedzą jak cudzym żonom zrobić dobrze,
wspólnicy w szrankach do każdej dupencji:
dobrana para męskich kurwiszonów.
------------------------------
*o upodobaniach Cezara śpiewali jego legioniści (rl)

I na koniec sławny wielce wierszyk o wróbelku:
c. 2
Wróbelku mojej najdroższej klejnocie!
Z tobą pieszczoty i z tobą igraszki,
gdy cię przygarnia, gdy dłoń ci podaje,
ty jej paluszki dzióbkiem ranisz co dzień.
Tak zawsze, kiedy moja upragniona
zechce figlować z tobą, dla pociechy ,
choćby najmniejszej, w smutku i strapieniu.
Troska – jak płomień – gaśnie, ukojona!

Gdybym mógł sercu tak ulżyć w tęsknocie
i z tobą radośnie tak igrać – jak ona!


(A teraz przeczytajcie wiersz po raz drugi i podstawcie sobie: wróbelek -> penis.
Nie ma jednak zgody co do intencji poety).

Znalezione obrazy dla zapytania wróbelek

 

 

« Pierwsza  < 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 >  Ostatnia »