Jeśli zapisałeś/łaś się
do tego newslettera,
a nie dostajesz maili,
sprawdź spam.

2016-12-17 - I Święta

Rok temu pisałem o Bożym narodzeniu, rekomendując parę książek o Jezusie (autorstwa Benedykta XVI, Gnilki, Vermesa). Dziś garść dodatkowych uwag.

Nie mam bynajmniej zamiaru kwestionować podstaw wiary w narodzenie Jezusa; sam nota bene pozostaję człowiekiem wierzącym w Chrystusa, choć skłonny jestem teraz iść za myślą duńskiego filozofa Kirkegaarda: „Nawet gdyby Jezus nie istniał i tak bym w niego wierzył” (cytuję swobodnie) *). Ale istniał, żył w Palestynie i zginął zamęczony przez Rzymian, w czasach gdy prefektem Judei Był Piłat. Poza kanonicznymi Ewangeliami oraz Dziejami Apostolskimi mamy świadectwa Tacyta (Annales), choć np. P. Hochart je kwestionował (ale to Francuz XIX-w. libertyn ); Józefa Flawiusza (tzw. Testimonium Flavianum w Antiquitates), jakkolwiek w tym ostatnim przypadku przypuszczamy mniejszą lub większą ingerencję w oryginalny tekst; jest jeszcze kronika Thallosa, wyzwoleńca Tyberiusza, który napisał ją ok 50 r., a znał jakieś fragmenty pierwszych ewangelii (polemizował z chrześcijańskimi pisarzami). Thallosa znamy pośrednio z Juliusza Afrykańskiego, III w.
Są także:
listy Pliniusza Mł. do cesarza Trajana (pocz. II w.)
notatka w Baraicie (Talmud babiloński) nt Jezusa; datowanie wątpliwe
oraz 
wzmianka w liście syryjskiego stoika Mara bar Serapiona, po 73 r. – wspominał on o trzech słynnych skazaniach: Sokratesa, Pitagorasa, Jezusa, „nie rozumiejąc, dlaczego Żydzi zabili swego mądrego króla, bowiem w ten sposób zniszczyli swoje królestwo” (cyt. za P. Święcicką).

Ze wstępu do książki Vermesa Jezus Żyd: "Podobnie jak myśl filozofów nigdy nie przestanie powracać do odwiecznych pytań - o dobro, piękno prawde, tak samo historycy i teologowie, bibliścii egzegecie nie przestaną pytać o Jezusa". Więc pytajmy.

Jest kilka niezgodności/wątpliwości w Bożonarodzeniowych relacjach ewangelicznych (tylko Mateusz, Łukasz; ewangelie: najmłodsza i najpózniesza, Marka i Jana, milczą na ten temat) i chcę je tutaj wymienić:

·       Spis ludności miał miejsce w 6. roku naszej ery i zarządzony był dla celów podatkowych przez legata cesarskiego w Syrii Kwiryniusza (P. Sulpicius Quirinius), gdy Judea wraz z Idumeą i Samarią stała się rzymską prowincją. Jezus zaś – jak przypuszczamy – narodził się między 4. rokiem p.n.e. a rokiem zero. Wtedy nie było spisu, a Kwiryniusz bodaj nie był jeszcze namiestnikiem Syrii). Są jednak i takie przypuszczenia, że Jezus narodził się miedzy 7 a 5 rokiem p.n.e., a spis był zarządzony jeszcze za życia króla Heroda.

·       Jak wiemy, Ewangeliści opisując życie Jezusa odnosili się do proroctw starotestamentowych, chcąc udowodnić, że wszystko co się wydarzyło, zostalo przewidziane (zobaczcie np. opis Męki). Także narodziny w Betlejem są wyraźnie odniesione do proroków ST.

·       Betlejem wybrano na miejsce narodzin Jezusa jako związane z rodem Dawidowym ("Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem?" [J 7,42]), podczas gdy rodzina Jezusa z pewnością pochodziła z Galilei (z Nazaret). Józef miałby powędrować do Betlejem, poniewaź spisywano ludność i naliczano podatki bezpośrednie wedle miejsca urodzenia, a skoro pochodził z Betlejem – musieliby się tam udać (inna opcja: jego ród miał tam ziemię). Przy okazji – życie ostatniego wiarygodnego potomka rodu Dawida możemy datować na IV-V w  p.n.e.

·        „Rzeź niewiniątek” i wędrówka Boskiej Rodziny do Egiptu są w oczywisty sposób nawiązaniem do Księgi Wyjścia i pozostają poza historyczną realnością.

·       Zwiastowanie  i „narodziny z dziewicy” mają liczne paralele i pojawiają się w religiach, mitach wielu kultur. Kto chce, niech wierzy.

·       Cudowne wydarzenia przy Narodzinach, jak pojawienie się gwiazdy (kometa? koniunkcja planet? supernowa?) i wizyta „trzech króli” są adresowane do odbiorców tamtych czasów. Czy - jak pisał M. Dibelius (ruch badawczy Formgeschichte)- w najdawniejszym okresie chrzescijaństwa tradycję ewangeliczną przeniknął mit? Czy raczej cuda i inne zdarzenia z życia Jezusa pojmowano jako fakty dokonane w tym celu, aby ludzie mogli uwierzyć w Chrystusa lub się w tej wierze utwierdzić?
Owi królowie to mogliby być babilońscy magowie. Nawiasem mówiąc Św. Mateusz nie pisze "królowie", lecz magoi apo anatolon (magowie ze Wschodu). Kto był w Kolonii, zapewne odwiedził katedrę im poświęconą. To osobna, ciekawa historia. Zainteresowanych odsyłam do książki M. Hesemanna Na tropie Jezusa z Nazaretu.

Niewiele mamy w rękach, a gdy wyłączymy „zdarzenia cudowne” i starotestamentowe odniesienia nie pozostaje prawie nic. I tak to jest. Ale pochylmy się nad żłóbkiem i zaśpiewajmy kolędę. „Bóg się rodzi, moc truchleje”. On się rodzi w naszych sercach.

Przyjmijcie źyczenia świąteczne A.D. 2016.

---------------------
*)
To jednak coś więcej niż pogląd XIX-wiecznego badacza D.F. Straussa, że choć Jezus prawdopodobnie nie istniał, to trzeba pozostać chrześcijaninem, bowiem moralność chrześcijańska godna jest pochwały.

2016-12-13 - 30 srebrników

"Hakeldama", Zbigniew Herbert

Kapłani mają problem
z pogranicza etyki i rachunkowości

co zrobić ze srebrnikami
które Judasz rzucił im pod nogi

suma została zapisana
po stronie wydatków
zanotują ją kronikarze
po stronie legendy

nie godzi się wpisywać jej
w rubryce nieprzewidziane dochody
niebezpiecznie wprowadzić do skarbca
mogłaby zarazić srebro

nie wypada
kupić za nią świecznika do świątyni
ani rozdać ubogim

po długiej naradzie
postanawiają nabyć plac garncarski
i założyć na nim
cmentarz dla pielgrzymów

oddać - niejako
pieniądze za śmierć
śmierci

wyjście
było taktowne
więc dlaczego
huczy przez stulecia
nazwa tego miejsca
hakeldama
hakeldama
to jest pole krwi
__________________

hakel - pole, dema - krew (aram.). Owo hakeldama lokalizowane jest w miejscu zwanym Gehenną.
Dlaczego przywołuję ten prosty, piękny wiersz? Bo te srebrniki brzęczą nam wciąż w uszach i jest ich więcej i więcej i usypała się z nich wielka góra i rośnie wciąż i rośnie i wkrótce sięgnie nieba i są już tylko te hakeldamy i już nic nie nie widać i noc zostaje nas na polach krwi ze sznurami w dłoniach. 

PS
Spytać ktoś może, dlaczego akurat 30 srebrników (srebrnych szekli).
Odpowiedź jest w Księdze Wyjścia:

Wj 21,32
"Gdyby zaś wół zabódł niewolnika lub niewolnicę, jego właściciel winien wypłacić ich panu trzydzieści syklów srebrnych, wół zaś będzie ukamienowany". 
30 srebrników to była cena za człowieka. I jeszcze jedno: tyle robotnik niewykwalifikowany zarobił w Palestynie w 3 miesiące. 

 

 

 

2016-12-05 - Kosz ułomków. Z zewnątrz

IKONKI_KOSZYK.jpg

J.M. Domenach nawiązując do dyskusji między Paulem Ricoeurem I Claudem Levi-Straussem: "zawsze rozumie się tylko z zewnątrz. Między obserwatorem a tym, co jest obserwowane, konieczny jest pewien dystans i nigdy nie będziemy mogli być etnologami naszego wlasnego szczepu" (za J.Sieradzan, "Jezus Magus", Kraków 2005).
 

Dlatego m.in. filozofowie chrześcijańscy muszą uważać, by ich wiara nie zaburzyła myślenia o tejże. 

  1 komentarz  | 
  • w tym temacie poniekąd - Użytkownik: rl, 2016-12-08 08:59:42
    (...) nie ma żadnej szansy na znalezienie, gdziekolwiek na świecie czy historii, zjawiska religijnie "czystego" i doskonale "oryginalnego". Mircea Eliade

2016-11-12 - W nas ogród

Gdy szaruga, gdy zimno, wilgotno, myśl ucieka ku miejscu jasnemu, ciepłemu, przyjaznemu. Takiemu jak letni ogród.


Ogrody… Klasyczne, w stylu średniowiecznego hortus conclusus albo wirydarza, „w którym są rozmaite kwiaty, męczennicy jako róże, wyznawcy jako fiołki, dziewice jako lilie, pozostali więc wierni jako inne kwiaty”. W stylu renesansowym, znanym jako „włoski”,
z tarasami, grotami, schodami, żartami wodnymi, strumieniami, altanami na starych drzewach, z giardino segreto. W barokowym stylu francuskim z tym zamiłowaniem do ornamentu, z kwietnymi haftowymi parterami, żywopłotami, rabatami, salonami, gabinetami, boskietami, siecią kanałów, z „gęsimi dróżkami”. W stylu rokoko, z jego rozproszeniem, rozdrobnieniem, z tą ironiczną swobodą. W poważnym stylu angielskich dżentelmenów, z ich chorobliwą pasją do trawników, gazonów, formowanych przemyślnie drzew i krzewów, konnych i pieszych dróżek i alei, do zamglonego widoku. W eklektycznym stylu kolonialnym, sentymentalnym, z piramidą egipską, świątynią Diany, fontanną Herkulesa, nimfeum, koryncką eksedrą, domem gotyckim, palladiańskim mostkiem, domem Racine’a i wyspą Rousseau, indyjskim pawilonem, chińską altaną, japońską pagodą i Bóg wie, czym tam jeszcze. W stylu persko-arabskim z jego upodobaniem do zamkniętej przestrzeni, symetrii, cichej, stojącej wody i kwiatu pomarańczy. W stylu ogrodów chińskich, gdzie przez ozdobną bramę p’ai lou wkraczamy w świat lotosu, bambusa, śliwy
i sosny. W stylu suchych ascetycznych ogrodów japońskich. Wreszcie ogrody modern. Gdzie panuje spokój, luz, a wszystko jest łatwe, czyste i przyjemne, algebraicznie
i geometrycznie uporządkowane.

Każdy inny, jeden piękniejszy od drugiego. Może odszukasz kiedyś ten swój, gdzie wszystko staje się jednością: śpiew ptaka, podmuch wiatru, posadzona roślina, ułożona z kamyków alejka - tam znajdziesz harmonię i sens.
Może taki ogród jest w Tobie samym?

(pamięci Jonasza Kofty, w kolejną rocznicę śmierci)

 

2016-10-29 - Kosz ułomków. Język zła

IKONKI_KOSZYK.jpg

"Tucydydes dostrzegał, że kiedy zaatakowany jest nasz język odnoszący się do dobra i zła, znaczy to, że moralny rozkład jest daleko posunięty, tak daleko, że jeśli się nie podejmie wysiłku, by oczyścić 'dialekt plemienny', zagrożona będzie cała świadomość moralna [..] Dobro i zło czynów nie jest sprawą opinii, prawo to nie jest po prostu to, co rządząca klika ma moc narzucić i egzekwować".
(A.H. Armstrong).

Sokratesie, przybądź.

 

 < 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 >  Ostatnia »